[kampania DH odc.17] zalewanie robaka, wypalanie robaka…

Na statku każdy znalazł sobie swój kąt i własne, odpowiedzialne zadanie. Octavius podjął się trudnej roli nawigatora, Bianka dbała o równowagę ducha i ciała. Parteos lustrował wnikliwie wszelkie rzeczy byłego kapitana. Jak już wspomniano, Sabant konfigurował sobie ambulatorium. Żołnierz i telepatka znaleźli sobie również zadania godne siebie: on spał, a ona biegała po pustych korytarzach hałasując Javierem, który za nią podążał. Tak, to było zabawne. A potem tyle się zmieniło… Czytaj dalej „[kampania DH odc.17] zalewanie robaka, wypalanie robaka…”

Reklamy

Smoczy Lans na dwa głosy, cz.3

Druga wizyta w grobowcu w ciągu doby pozbawiłaby zmysłów pewnie niejednego poszukiwacza przygód, który widział w swoim życiu wiele. Na szczęście nikt, ani Farin, ani Elinor, ani Silva, a tym bardziej Yolo w swoim życiu nie widzieli zbyt dużo, więc żadne z nich nie nabawiło się traumy po bliskich spotkaniach z duchem. Co innego próba cichego powrotu do łóżka, tak, aby nikt nie zauważył. Ta czynność szarpała nerwy, powodowała niesamowity stres i podnosiła adrenalinę do poziomów wręcz niebotycznych. I mimo, iż wcześniej drużyna wiele razy wymykała się na nocne eskapady i tyleż samo razy wracała cichcem skradając się przez dziedziniec, tak, aby nikogo nie zbudzić i powinna takie rzeczy robić niemalże z zamkniętymi oczyma, to Elinor udało się potrącić wiszącą donicę i narobić nie lada hałasu. Eli urosła ostatnio i to dlatego. Ja sam, kilka razy uderzyłem o blat stołu zanim zorientowałem się, że już pod nim nie przebiegnę. Oczywiście hałas musiał usłyszeć ojciec Edwin. Oczywiście wszyscy czmychnęli. Oczywiście Farin się zagapił, a potem udawał, że bohatersko wziął winę na siebie, że to niby jego pomysł, że to on namówił nas na nocne zwiedzanie grobowca, bo chciał dobrze. Dziewczyny, które podsłuchiwały pod drzwiami, uwierzyły i zaczęły się wykłócać, że to ich pomysł był. Mnie i Kenaia Farin nie nabrał. Ja przyznałem rację Farinowi, Silvie i Elinor i potwierdziłem, że to był ich pomysł, a Kenai, jak na przyjaciela przystało, gdy usłyszał, że krasnolud wpadł po uszy, poszedł spać. Farin podobno nie miał mu tego za złe.

Czytaj dalej „Smoczy Lans na dwa głosy, cz.3”

Smoczy Lans na dwa głosy, cz.2

Wydarzenia wczorajszego dnia, nocne szczurobicie i bliskie spotkanie z duchem elfki odbiło piętno na młodzieży, bo wczesna pobudka, normalnie i tak bolesna, była katorgą, zwłaszcza dla Yolo i Kenaia. Temu pierwszemu przyśnił się koszmar, który Farin przerwał brutalnie potrząsając kenderem, jakby był lalką, Zapamiętałem to sobie Farinie! A tego drugiego nie można było z wyra wyciągnąć wołami. Na szczęście Farin “przemówił” i Kenaiowi wrócił rozsądek. Mimo wszystko obaj spóźnili się na śniadanie i krasnoludowi dostało się chochlą po głowie. Hehehehehe! Przy śniadaniu nie działo się nic ciekawego, tylko czapka Farina również najadła się skwarek z kaszy. Hehehehe! Drużyna zauważyła brak Stama i jego ekipy. Nie było jednak czasu, ani na ustalenie powodu absencji, ani na wizytę u ojca Helbina, ponieważ prosto ze stołówki trafili do Edwina, który wezwał młodych i obdarzył misją, listem do Poszukiwacza Cedrika, pieniędzmi na nowego kota i zaufaniem. Mhm… zaufaniem, a jak chciałem potrzymać pieniądze (bo przecież nie zabrać!), to nagle okazało się, że “Ty Yolo tego nie dostaniesz”. Pfff… I jak ja mam dorosnąć, jak odmawia się mi wykonywania odpowiedzialnych zadań? Hę? No, a z bazy pod spiżarnią nici, bo ojciec Edwin kazał zamurować dziurę w ścianie. Eh…

Czytaj dalej „Smoczy Lans na dwa głosy, cz.2”

[kampania DH odc.16] kapitan Octavius Lox

Przed siedzibą chóru astropatów, przebijając się przez tłum na plac, akolici napotkali obraz masowej rzezi. Setki ludzi porozrywanych w zamachu bombowym, mnóstwo rannych, wołających pomocy od kogo się dało. Adepci mechanicusa zaczynali zajmować się tymi, których zdołali ratować. Sabant, ku któremu wyciągały się błagalnie ręce cierpiących, przeżył chwilę dylematu, o ile mechanicusy je miewają, ale szybko skalkulował że powinni pospieszyć do kostnicy by zapobiec kolejnym zamachom. Nie widział, ale wkrótce dowiedział się od telepatki, jak bardzo miejsce masakry, przesiąknięte krwią, cierpieniem i strachem, osłabiło osnowę, która trzeszczała resztką sił. Psioniczka nie miała szans samemu ją podtrzymać, potrzebna była pomoc chóru. By nie czekać aż przebije się przez tłum z powrotem do wrót, Sabant poleciał z nią negocjować wsparcie.

Czytaj dalej „[kampania DH odc.16] kapitan Octavius Lox”

Smoczy Lans na dwa głosy, cz.1

2 Reorxmont, pełnia Solinari.

Odkryliśmy starożytny elfi kompleks podziemny! Z działającym oświetleniem. I działającym duchem…

Letnie słońce ogrzewało wystawione ku niemu twarze leniuchującej na dachu osobliwej grupy: Silva, Kenai, Farin i Elinor cieszyli się słodkim nieróbstwem. Farin z wyrzutami sumienia oczywiście. Yolo natomiast ciągle ględził, coś sprawdzał, wstawał, siadał, podśpiewywał. Wkurzał. Jak zwykle. Dlatego dźwięk dzwonu wołającego mieszkańców sierocińca na obiad został odebrany z niemałą ulgą, bo kender wystrzelił z dachu jak oparzony, aby wbić się w kolejkę, aby znowu udawać małe dziecko (te miały pierwszeństwo w wydawaniu posiłków). Reszta była już “dorosła” i nie przystało im gnać na złamanie karku.

Czytaj dalej „Smoczy Lans na dwa głosy, cz.1”

[kampania DH odc.15] cześć Javier

Kostnica Desoleum Prime była jak zwykle dla akolitów powrotem do życia. Zrobiwszy listę życzeń dla chirurgona, rozeszli się po swoich sprawach. Octavius zajął się montowaniem swego upragnionego kondensatora, Garak trafił do kadzi na jakąś kurację wzmacniającą, a Sabant zajął się pracami nad serwitorem. Ponieważ opcją była wyprawa z Parteosem i Bianką na pocztę, Flavia od razu dołączyła do Sabanta, choć nijak nie umiała się przydać. Zapewniona, że wystarczy nie przeszkadzać, przyglądała się pracy mechanicusa z mieszaniną niesmaku i fascynacji. Nie była pewna, dlaczego chciała widzieć przemianę.

Czytaj dalej „[kampania DH odc.15] cześć Javier”

[kampania DH odc.14] zemsta Garaka

Jedną nogą w kostnicy. Część akolitów była tam jedną nogą dosłownie, druga część w przenośni. Sabant był w obu znaczeniach. Kiedy w uchylonych drzwiach podsłuchiwał kultystów informujących się przez radio o poniesionych stratach, zorientowali się w sytuacji i rzucili przez drzwi granat oślepiający, gorączkowo się przygotowując.

Gdzieś w podziemiach, usłyszawszy o zamieszaniu, Parteos porzucił grabienie zwłok i rzucił się tunelem ku drabince prowadzącej w górę ku kostnicy. Czytaj dalej „[kampania DH odc.14] zemsta Garaka”