[kampania DH odc.19] trzy wraki przy jednym ogniu

Skanowanie sektora nie nastroiło Octaviusa optymistycznie. W przestrzeni roiło się od jednostek ścierających się frakcji. Trudno było jednak ustalić kto jest kim. Kapitan wezwał załogę do siebie na mostek, niestety naradę ubiegł komunikat Ozmandiasza o aktywacji systemów bojowych. Cieszył się, że znowu może służyć Imperium i uważał że to dobra okazja by za nie umrzeć. Pięknie, trafił nam się statek-samobójca. Przydzielono załogę do dział. Oczywiście nie mnie, choć kłamałam mówiłam przecież, że mam doświadczenia z bronią ciężką. Octavius skierował mnie do systemu podtrzymywania życia, żebym… no… stała tam. I w razie niebezpieczeństwa… wyłączyła im tlen. Miało to sens. Nie wezmą nas żywcem. Czytaj dalej „[kampania DH odc.19] trzy wraki przy jednym ogniu”

Reklamy

Smoczy Lans na dwa głosy, cz.10

Dziadek Fizban tajemniczym człowiekiem był. I mimo, że drużyna nagabywała go i próbowała podejść z różnych stron, to dowiedziała się niewiele ponad to, co już wiedziała lub się domyślała. A brzmiało to jakoś tak:

  • Tak, jestem magiem
  • Tak, wyszedłem z lochów dzięki magii
  • Nie, nie pamiętam czemu tam siedziałem
  • Tak, gwiazd nie ma, bo to było mieszkanie bogów
  • Hooo, nadchodzą cięężkie czaasyyy! 
  • Nie, bogów tam już nie ma
  • Tak, bogowie są między nami
  • Nie, jeszcze nie czas na zabicie smoka
  • Tak Yolo, widziałem jak zrobiłeś sześć kaczek

Czytaj dalej „Smoczy Lans na dwa głosy, cz.10”

[kampania DH odc.18] maska Sabanta

Odwiedził nas Rubio. Dobrze, że Garak tego nie widział. Prawie go zabiliśmy. To znaczy Rubia, nie Garaka. To znaczy Parteosa, a nie Rubia, bo on tylko przebrał się w jego rzeczy. Bardzo śmieszne… Debil.

Zajrzałam do Bianki, jak pływała w słoju. Nie wiem czemu tam poszłam. Miałam omijać ambulatorium szerokim łukiem. To chyba z czystej ciekawości. Ma tyle tatuaży i w ogóle. Jest taka tajemnicza… Nie wiem jak to się stało, że pomyliłam słoje i gapiłam się na Sabanta. Wcale nie po to tam przyszłam. I wcale nie rozmyślałam o tym co mu zrobiłam.
Czytaj dalej „[kampania DH odc.18] maska Sabanta”

Smoczy Lans na dwa głosy, cz.9

Jak zachowaliby się odpowiedzialni dorośli, gdyby zostali wtrąceni do więzienia za złapanie na gorącym uczynku, a uczynkiem tym byłoby zabicie kilkunastu strażników? Zapewne czekaliby na postawienie zarzutów, być może wypatrywaliby rozmowy z Verminardem, aby zrozumieć swoje położenie, albo próbowali dyplomatycznymi sposobami dowiedzieć się gdzie trzymani są inni więźniowie z ojcem Edwinem na czele, aby zaplanować dalsze kroki i zwiększyć swoją szansę na przeżycie. Czego by nie zrobili? Pewnie siedząc bez broni i bez zbroi w zamkniętych celach nie wkurzaliby czterech półogrów, a tym bardziej nie atakowaliby ich i nie zdradzali swoich nadzwyczajnych umiejętności… To już jest czepianie się. Ten ogr próbował wyrwać ucho Farinowi. Ktoś musiał zareagować.  No tak… Czytaj dalej „Smoczy Lans na dwa głosy, cz.9”

Mój Pyrkon

[Wersja dla tl/dr: barwne spotkania trzeciego stopnia przy okazjonalnie udanej prelce i pięknej pogodzie.]

IMG_20180519_121647.jpg

Wyjazdem na Pyrkon przestałam jarać się zapoznawszy się z jego programem. 😉 Odniosłam wrażenie, że zdominował go obiecująco rozległy blok dla larpowców (do których jednak nie należę), plejada lubianych gości (którzy mnie w większości nie interesują) oraz ciekawie opracowany dział dla dzieci (ale te akurat zostały w domu, bo na razie Gwiezdne Wojny są „stlasne”).

Zagadnień około- i pozaerpegowych było tam stosunkowo niewiele, więc z braku laku zasadziłam się na craftingowe warsztaty tworzenia rzeczy pod cosplay. Na żadne nie udało mi się dostać. Ale trudno. Udało się najważniejsze. Udało się spotkać kilkoro z niewidzianych od lat (w tym nigdy 😀 ) znajomych, poznać nowych, posiedzieć na próżno w kolejkach jak ten Jean Tarrou, przyjrzeć się wspa-nia-łym cosplayerom, zarwać nockę na planszówkach, a nawet nabyć impregnowaną skórę z jednorożca. Czytaj dalej „Mój Pyrkon”

Smoczy Lans na dwa głosy, cz.8

Po całodziennej obserwacji twierdzy można było stwierdzić jedno. Nie dało się tam swobodnie wejść, nie dało się sprawdzić jak wygląda rozmieszczenie wewnętrznych budynków i  zwłaszcza nie dało się zlokalizować więźniów i ustalić przynajmniej jednej drogi ucieczki. Żołnierze regularnie patrolowali mury chodząc od jednej wieży do drugiej. Brama główna (i jedyna) była doskonale strzeżona, a teren wokół twierdzy, po części dzięki wcześniejszym działaniom Farina, był pozbawiony wszelkich zabudowań i naturalnych kryjówek, więc samo dostanie się do murów było obarczone sporym ryzykiem. A co dopiero wspinaczka, montaż liny, spuszczenie jej, kontrolowanie jednym okiem towarzyszy, a drugim patroli, wyszukanie włazu prowadzącego do wieży i schowanie się zanim ktoś nas wypatrzy… ekhm… może i kendery są nieustraszone, ale też nie są głupie i samobójczą misję potrafią wyczuć na kilometr. Dlatego zaproponowałem inne, lepsze rozwiązanie… Czytaj dalej „Smoczy Lans na dwa głosy, cz.8”

Smoczy Lans na dwa głosy, cz.7

Bohaterowie wyczerpani nocnymi wydarzeniami przysiedli na skraju lasu, aby chwilę odsapnąć, a że pomocnicy Rorca poprowadzili dzieciaki w bezpieczne miejsce, to należało przemyśleć co do tej pory się wydarzyło i co dalej czynić. Temat zabicia Stama, który siłą rzeczy został odłożony na później, wrócił ze zdwojoną siłą. Farin i Kenai byli najbardziej oburzeni czynem Silvy, a ta zdawała się nie rozumieć toku rozumowania reprezentowanego przez krasnoluda i człowieka niewiele wyższego od krasnoluda. Yolo nie brał udziału w dyskusji, zajęty był poznawaniem się z wilkiem Silvy. Chciałem go nazwać Fajtłapek, ale okazało się, że to wilk Silvy i ma już imię… i tak go będę tak nazywał, gdy Silva nie będzie słyszeć. Wilk to prawdziwy słodziak, wariat i świetny kompan do psot, szkoda, że Silva go przywołała i zabawa się skończyła. Ojej, serio? znowu się dałam nabrać Yolo i wilk nazywa się inaczej? Ale on chyba i tak nie rozumie co się do niego mówi. To znaczy wilk, nie Yolo. Zresztą, to ma być wilk? Nie żebym znała się na wilkach, ale czy one nie są jakby… trzy do trzy przecinek osiem raza mniejsze? Czytaj dalej „Smoczy Lans na dwa głosy, cz.7”