[kampania DH odc.22] kiedy dojedziemy?

Trójkąt. Tak Octav nazwał nasz nowy statek. To była dobra nazwa. Najbardziej stabilna figura, według starożytnych wręcz doskonała. Może to dlatego drużyna kazała mu ją zmienić. Na „Odzyskany”. Był to dawny okręt Imperium, uprowadzony przez rebeliantów, a teraz wrócił do swoich. Darowany… ciekawe ile miał podsłuchów.

Garak przebywał akurat w ambulatorium na leczeniu, kiedy to się stało.

„Zginiesz!”

Pytałam Octava, do kogo krzyknął. Widział coś w immaterium. Ale oczywiście nie miał ochoty na zwierzenia. Był wzburzony. Zdenerwowany. Dla ciekawskich z immaterium był jak awanturnik po amasecu, w środku nocy drący japę pod śluzą. Sabanta to zaintrygowało i zaczął naciskać, chyba nie widząc, że denerwuje go jeszcze bardziej. Na zarzut stwarzania zagrożenia w immaterium, Octav gwałtownie z niego wyszedł. Lecieliśmy już wtedy do Cell, żeby się przygotować do lądowania na Juno. Raptowne wyjście skończyło się awarią systemów, i moją prawie też. Padła grawitacja i zasilanie.

Uwięziony w ambulatorium żołnierz, słysząc, że coś drapie w ścianę, posłał pozostałym szybkie ostrzeżenie, w chwilę przed tym, jak drzwi, które próbował otworzyć, zostały przebite pazurami.

Czytaj dalej „[kampania DH odc.22] kiedy dojedziemy?”

Reklamy

Horror w Orient Expressie – przygotowanie postaci

horror-orient-express-cover7733628665196227641.jpgDzisiejszy wpis chciałbym poświęcić przygotowaniu do nowej kampanii jaką zaczniemy za pewne w ciągu najbliższego miesiąca, mianowicie Horrorowi w Orient Expressie. Docelowo notka jest przeznaczona dla moich graczy i ma im pomóc w przygotowaniu się do stworzenia bohaterów, ale możliwe, że przyda się innym graczom i prowadzącym Cthulhu w settingu lat 20.

Czytaj dalej „Horror w Orient Expressie – przygotowanie postaci”

Polcon w strugach deszczu

Czyli pogoda znowu mnie rozpieszcza. Wprawdzie w aucie można było się upiec, bo szlag trafił klimę, ale już w Toruniu porządnie zagrzmiało i lunęło. O ironio na aulach klima też zawiodła, gdyż została zalana. Ale co tam. Kiedyś podobno ludzie żyli bez klimy. O ile to nie urban legend.

Polcon oszczędził uczestnikom biegania po starówce, które to zapewniał Copernicon. Jego większość rozplanowana była w dwóch sąsiadujących ze sobą wydziałach uniwersyteckich, była też część „RPGowa” w akademikach nieopodal, ale nie korzystałam z jej dobrodziejstw.

Nie udało się oczywiście wysłuchać wszystkiego, co było w moim niedawnym planie, ale prawie 😉 Na „Antyutopie i dystopie czyli fantastyka polityczna” oraz „Antybohater czy antagonista? Do kogo nam bliżej?” spóźniliśmy się, więc jeden dylemat odpadł. W ogóle jakoś przekonanie o własnej niezniszczalności tym razem okazało się odrobinę na wyrost i w czwartek byłam totalnie chora, nie mogąc nawet w ławce usiedzieć, więc musiałam odpuścić sobie wieczorne prelki, ale jakbym nie poszła na przynajmniej dwie to i tak bym umarła, więc co mi tam 😉 Czytaj dalej „Polcon w strugach deszczu”

[kampania DH odc.21] kłamstwa

Tego ranka nikt z akolitów nie przypuszczał, że po południu będzie uznanym za heretyka zbiegiem, pędzącym na złamanie karku do obozu buntowników. Nie żeby któreś z nich uważało się w ogóle za heretyka. Ale pozostały przy życiu kapitan astartes zadzwonił do nich specjalnie, by ich uświadomić. Przeklinał ich za śmierć Brata Rectusa i zapowiadał, że zawlecze ich na konklawe za ich wolą lub bez niej. Wtedy namierzyły ich działa przeciwlotnicze bazy. Octavius uniesiony tymi słowami zawołał, by wypuścić Garaka, więc medyk zaraz się tym zajął.

Wówczas nadszedł komunikat od samego Lorda Wojny. Nie piętnował ich jednak. Uprzedzał, że wstrzymał ostrzał jedynie na parę chwil, oraz przekazał pozdrowienia od Generała Nesima. W akolitów wstąpiła nadzieja.
Czytaj dalej „[kampania DH odc.21] kłamstwa”

mam plan! czyli Polcon z doskoku

Niebawem Polcon. Okiem Wertera, już nie tak młodego, ale niemniej cierpiącego że się nie rozdwoi.

Oj, jak bardzo ja niezamierzałamjechać. Ale kiedy zobaczyłam program, zmieniłam zdanie. Pracowicie wypełniłam jego punktami całe 4 dni, ustawiając nabity grafik dla siebie mieszkającej w paru wszechświatach równoległych. Bo też najlepsze rzeczy są zawsze o tej samej porze. Standard. Naiwnym też było sądzić, że w swojej rzeczywistości nałapię prelek od czwartku do niedzieli, bo jednak ani urlopu, ani funduszy na taką rozpustę.
Tak czy owak.

W czwartek mamy w zasadzie sam początek, ale jak tu powiedzieć NIE „antybohaterowi czy antagoniście„? Albo „antyutopiom i dystopiom, czyli fantastyce politycznej„? No właśnie którejś będzie trzeba, bo obie są już o 16oo. Z żalem skreśliłam już „tajny język kronik i mitów” z tej samej godziny. Zaraz potem, o 17oo, jest o tym, „jak fantastyka widzi przyszłość ludzkiego mózgu” oraz oczywiście „fenomen elektronicznej duszy” w tym samym czasie (ujęcie androida w popkulturze). Dylematy, dylematy. Czytaj dalej „mam plan! czyli Polcon z doskoku”

Smoczy Lans na dwa głosy, cz.11

Po bardzo dramatycznych przeżyciach często przychodzi czas na refleksję, zadumę, postanowienia zmiany i u niektórych widoczne jest to bardziej, u innych mniej. Czasem zmiana wychodzi na dobre, a czasem wychodzi…. zaskakująco i niespodziewanie.

Drużyna po ciężkiej walce z Verminardem potrzebowała nowego planu, czegoś co dałoby jej iskierkę nadziei, że tego zwyrodnialca można pokonać i jednocześnie nie umierać. Na razie w starciu z tym niegodziwcem było 1:0 dla niego, bo przecież zabił Silvę, a sam uszedł z życiem. Bogowie wskrzesili elfkę już po walce, więc do remisu jeszcze daaaaaleeeeko.

Chata Rorca, która miała być pewną ostoją, przystankiem i nadzieją, została spopielona przez smoczy ogień, który wypalił wszystko i wszystkich na polanie. Śladów życia nie było widać, śladów śmierci jednakowoż również nie i jedyne co drużyna znalazła, to stare ślady i magiczny miecz Rorca, który według Silvy poprzednio błyszczał, a teraz wyglądał jak wyszczerbiony, dziadowski scyzoryk do golenia owiec. Jak ta pamięć może płatać figle… Kilka dni temu taki miecz był dla nas czymś niezwykłym, czymś niewyobrażalnym, świecił się błyszczał, był obiektem westchnień, ale teraz… stał się taki zwykły. Czyżbyśmy widzieli w swoich młodych życiach zbyt dużo? Czytaj dalej „Smoczy Lans na dwa głosy, cz.11”

[kampania DH odc.20] wróg wewnętrzny

Zostawiliśmy za sobą płonącą planetę. Przetrwaliśmy manipulacje xenosa i starcia na orbicie, zachowując skórę, ale tracąc cały statek. Teraz mieliśmy zejść na planetę, na której Parteos jest rozpoznawany jako przywódca buntu przeciw Imperium. Naprawdę, Parteos musiał jakoś to sobie wszystko poukładać i wynagrodzić sobie pewne straty, więc w ramach ostatniego życzenia przed lądowaniem kupił sobie nową pelerynę. Cały on, prawda? Pomalował nam też pancerze by nie wyglądały na desoleańskie. Podobno w mieście będziemy niedostrzeżeni. Proculus byłby dumny.

Czytaj dalej „[kampania DH odc.20] wróg wewnętrzny”