[kampania Nemezis odc. n+5] cześć, jestem Bob

Widząc, że Classan wygrał przywództwo, a Raymond zabrał sobie byłą przywódczynię, William Boone zdecydował, że też powinien zrobić coś dla siebie i poszedł szukać gniazdka. Niesamowicie zaskoczony, że strażnicy

holokomnaty nie są na meczu, tylko na posterunkach, dał się zaprowadzić pod bronią do sali koronacyjnej.

Tymczasem Classan, uraczony rytualną kąpielą przez uzurpatorkę, Gig, wybzykał ją w zamian za obietnicę bezpieczeństwa jego towarzyszy. Omówiwszy przy pomocy tzw mowy ciała warunki współpracy, czyli że ona rządzi a on żyje, wybzykał ją jeszcze raz dla pewności i zakochał się po uszy (może trochę mniej, ale na pewno przynajmniej do pasa), zamiast zażądać obiecanego datapada. Gig wykopała go szybko na koronację.

Tymczasem w innej jamie tego samego wulkanu, Ray wyleczył Drun, czego zaraz pożałował, bo była pyskata i niewdzięczna, ale wszystko mężnie zniósł, bo była 8/10, a poza tym wiązał z nią pewne plany (oficjalnie tylko chciał być uznanym za cudownego uzdrowiciela, a ją ogłosić jako zmartwychwstałą z woli boga… Ale wszyscy wiedzieli, że nieoficjalnie chciał ją wyobracać i zostać Królem Julianem tego świata). Drun zamiotła włosem, tupnęła nogą (plasnęło, bo bosą) i pognała na koronację. Nawet nie podziękowała Suki za przemiłą kąpiel, którą ta jej zgotowała, i za mycie karoserii i zderzaków. Bez gąbki. Nie wynaleźli jeszcze gąbek. Niewdzięczna. Eh </3

W międzyczasie, Samuelson wykopał z wioski resztę darmozjadów, czyli Alcide’a, buca Porucznika oraz nareszcie oprzytomniałego Boba, który to podobno był mądrym człowiekiem że został. Ów mądry człowiek za bukłak alkożelu dał się wysłać wszędzie. Dzielni odkrywcy przedarli się przez dżunglę i zdążyli akurat wbić na koronację, jak już prawie zamykano bramki. Will „Masz-Wifi?” siedział potulnie na ławce otoczony przez czterech strażników i obserwował zwyczaje sukcesyjne autochtonów.

Koronacja, uświetniona przez szamana, dwie konkurencyjne pary prawie-panujące i Porucznika, który bardzo chciał postrzelać, zamieniła się w burdel, w którym zginęła Gig, zakrzyczano szamana, Alcide opalił sufit, Classan na golasa prawie rzucił się na porucznika, a wzmiankowany, John Rico, owszem miał okazję postrzelać, tylko nie wiedział do kogo najpierw. Problemy pierwszego świata… W tej szczególnej atmosferze Will i Yozuka postanowili wyjść po angielsku by pobyć razem w sali z hologramem. Niestety te dwie stróżujące kurwy nieoglądające meczów ani koronacji wciąż stały na bramce. Nindża z charakterystycznym dla siebie urokiem obiła ich po mordach i nic już nie zakłócało prywatności. Udali się z kolegą technozjebem oczywiście na piętro, gdzie tkwiła kamienna figura z zamontowaną, ale nieaktywną technologią. Być może na szczęście, bo wśród tej technologii była lufa broni. Ewidentne miejsce skanowania i być może próbkowania, pod przebraniem komnaty wotywnej i inicjacyjnej przyjmowało niegdyś młodych tubylców. Ponieważ nie było zasilania, musiał przyjść Porucznik.

Classan nie zabił go, bo przypomniał sobie w porę, że pędzi do niego bez gaci, a to strasznie głupio wygląda. Zaraz pod groźbą broni przyznał nawet, że już między nimi ok. Na pewno odłożył sobie zemstę na lepszy moment. Każdy by tak zrobił. Bo teraz show kradł brak gniazdka.

Dogadawszy się z Drun, że tylko zajrzą do komnaty holo, Ray, John Rico, Alcide i Bob dołączyli do towarzyszy. Osiem na Dziesięć chciała iść tam z nimi, bo szaman nigdy jej nie pozwalał a teraz miała lepszych kolegów, którzy zabierają babki w fajne miejsca. Frekwencja pozwoliła na wspólne rozerwanie statui, za którą otworzyło się przejście. Na przedzie szła Suki, której jakoś najlepiej szło wypatrywanie (Will był jakiś rozkojarzony, pewnie brakiem WiFi, albo tym że Bob odzyskał świadomość i już się napierdolił). Za nią kroczył Will, bo i tak był najmniej przydatny, za nimi Bob, bo oświetlał im drogę niosąc oświaty kaganiec, a potem kolejne osoby, z Alcidem zamykającym pochód miotaczem ognia, na w razie by tubylcy jednak postanowili się na nich rzucić za bezczeszczenie Ciemnej Nory czy świętokradztwo Tamtego Kamienia.

Znaleźli się w sali z obcotechnologiczną konsolą i podpiętym do niej androidem. Wszystko było zasilane prosto ze ściany i podłogi, ale oczywiście nie teraz, a gniazdka też nie znaleźli. William stwierdził, że skoro tak, to odłączy aparaturę statui, odepnie datapad, a do androida podłączy się sam, przez sprzęg. Kiedy jednak to robił, Bob… który jednak nie był mądrym człowiekiem… a co gorsza był najebany, zabrał przewody i podłączył je sobie. Stały się trzy rzeczy. Najpierw mózg Boone’a zatrzymał się na widok tego wyskoku z czapy. Zaraz potem zatrzymał się też mózg Boba. Zaś android przejął nad nim kontrolę. Zostań już lepiej taki, prosiła dusza inżyniera.

Drużyna, z niejakim wyłączeniem Willa, zarzuciła „androida” pytaniami, na które ten wygodnicko wylewał, spławiając je prośbami o precyzję i brakiem danych. Poinformował jednak, choć w trakcie rozmowy musieli zmienić zasilanie z Boba na Raya, że aparatura obok służyła powielaniu, bariera została aktywowana jako reakcja automatyczna na awarię na stacji, a sama bariera ma wyłączniki po drugiej stronie, jakieś zawory głęboko pod ziemią, oraz jeszcze jeden newralgiczny punkt w szybie wgłąb wulkanu. Z jakiegoś powodu podążyli tą ścieżką…

Drun całą drogę towarzyszyła im osłupiała, dawno przekroczywszy granice świętokradztwa i swego pojmowania. W połowie podzielał jej stan Boone, mimo wcześniejszej diagnostyki bariery bezradny wobec obcej technologii. Ale dopierdalać jej że Bóg Nie Ma Baterii Więc Umarł nie omieszkał. Nie słuchała na szczęście głupka, bo już by miał po ryju. Kiedy dotarli wreszcie do szybu, zaobserwowali zejście prowadzące w dół niego, ku miejscu zasilania opisanemu przez androida. To stamtąd pochodził impuls, który szedł pod wulkanem i z częstotliwością 10u godzin odnawiał powłokę bariery. Zejście było oszacowane na 2 km w dół, więc zdecydowali się tylko najsprawniejsi. I najbardziej najebani. No i Alcide. Bob zaczął wspinać się dla przekory w górę wulkanu.

Alcide Tiberius i Yozuka Suki nigdy nie zdążyli do przełącznika. Po drodze, prawdopodobnie już blisko celu, zmiótł ich potężny energetyczny impuls zasilający. Jedyne na co pozwolił im ułamek sekundy, to świadomość, że już nigdy nie wrócą. Impuls pomknął przewodami ku barierze, mijając resztę drużyny. Głucha cisza na sprzęgach sprowadziła straszną świadomość. William Boone nie przyjmował jej do wiadomości.

Alcide? Yozuka?

Alcide odbiór. Yozuka.

Al? Yozuka-san?

Yozuka-san! Al, do cholery!

.


Specyfika gry dużą drużyną, czyli „na początku był chaos”, jak również na końcu i bardzo dużo w środku. Komunikacja ciężko oberwała, odgryw padł martwy, więc szczegóły uciekały, klimat wietrzał, fajne pomysły mg się marnowały a postacie ginęły. Przepraszamy że je zawiedliśmy, trzymamy kciuki za pomysły Lucyny i Julka na nowe postacie, którymi by się im fajnie grało. Liczymy na powrót do aktywności Lucyny, która wolna od ślubów będzie już mogła mówić 😉 A za naszego dzielnego pilota granego przez Juliana, wszyscy komisyjnie pijemy dziś kakao.

No. To dziś wieczorem ginie reszta? xD

Reklamy

Jeden komentarz na temat “[kampania Nemezis odc. n+5] cześć, jestem Bob”

  1. ==========================================================
    Ostatnie słowa Alcide’a, wykrzyczane niemo w myślach – przez sprzęg – do swoich towarzyszy , brzmiały „Uważajcie!”. Ostatnie myśli zaś, których Alcide się w cale nie wstydził (choć może powinien), skupiały się na tym, że kiedy zginie, to nikt tej bandy wyrzutków, których nazywał przyjaciółmi (choć nigdy by się do tego nie przyznał), nie wywiezie z tej przeklętej planety. Bo nikt nie wie, że „Icarus” w kokpicie, pod panelem kontrolującym autopilota ma luźny kabel, którego jakoś nigdy nie naprawił. „Masz charakter”, zawsze mówił do statku, kiedy nikt nie patrzył.
    ==========================================================

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s