[kampania DH odc.9] lady Aud Killian

Zarządzona przez Octaviusa wizyta w siedzibie chóru astropatów pozwoliła mechanicusowi złożyć szyfrowany raport o wydarzeniach. Po drodze rozeznał się w sytuacji transportu na lądowisko. Jednak to, co się stało po powrocie do kostnicy było dopiero zwiastunem serii dramatycznych zdarzeń tego dnia.

Ciemno odziana, szczupła sylwetka tajemniczego gościa, odezwała się do akolitów głosem samego Magistra. Przyszedł upomnieć się o dotrzymanie ich części umowy. Otrzymał od któregoś szczuraka kartkę z propozycją. Miał stawić się w Kostnicy na operację zmiany twarzy oraz wrócić do łask na górnych poziomach. Akolici zdębiali spojrzeli po sobie, nawet nie udając, że wiedzą o co chodzi. Podejrzliwość skakała po nich jak ładunek elektryczny. A ponieważ Magister zaczął grozić detonacją trzymanego przy sobie pęczka granatów, telepatka spróbowała zdominować jego umysł by tego nie robił. Połapał się i zdenerwował, co przeszło w nieuniknioną i szybko zaogniającą się kłótnię. Jedyny promień rozsądku i łagodności w tej sytuacji błysnął ze strony Sabanta. Milcząc, próbował gestem przekazać coś Flavii, wskazując na swą skroń. Trudno było ocenić czy to gest upominający, czy obraźliwy, czy jaki jeszcze, ale mistyczka nie chcąc odczytać tego negatywnie żeby się nie zdenerwować, oceniła że wskazał jej cel uderzenia. W Magistra uderzyła nawałnica ognia, i to na tyle pechowo udanie, że w końcowym efekcie nie było czego zbierać. Parteos z uznaniem wyraził się o jej nienawiści do bandziora. Ale to nie była nienawiść. Byłam to po prostu winna Germanicusowi. Wszyscy byliśmy, ale wyście tego nie rozumieli. Wszyscy wybiegli rozprawić się z obstawą gościa intruza, tylko Sabant, nadal milczący, został gasić pożar by magusy z kostnicy nie dorzuciły go do listy trupów. Była to krótka walka. Garak mężnie ściągnął na siebie ogień, dzięki czemu Parteos miał czas zrobić użytek z boltera, a siostra Bianka ścięła najpierw miecz przeciwnika, a zaraz potem jego głowę. Octavius przyjął na klatę niemal śmiertelny cios, lecz od klęski uratował go kapłan, a od kresu służby – Sabant w kostnicy.

Flavia, ciekawa odpowiedzi, przeprosiła mechanicusa za to że kiedy wskazał by atakować w głowę, dała Magistrowi po nogach. I w istocie, Sabant wyjaśnił o co mu chodziło. Chciał by nawiązała z nim kontakt telepatyczny, bo chciał jej coś przekazać. A mianowicie… Że to on wysłał kartkę. Chciał sprowadzić Magistra do kostnicy i w porozumieniu z Hornem zrobić z niego szantażowanego sługusa. Wszystkim opadły szczęki. Jednym było głupio, inny byli źli że nie uprzedził, a jeszcze inni uważali że to debilne. Magistrowi nie można ufać. Uprzedzano nas o tym, obserwowaliśmy to i sami tego doświadczyliśmy. Sabant wyglądał na rozsądniejszego. Musi być zmęczony, biedaczek. Za dużo siedzi w tych cognitatorach.

Nie było co płakać nad rozlanym smarem, jak mówił Octavius. Trzeba było uprzedzić lady Aud Killian o zamiarach Gryn-Zollernów i przedstawić jej dowody. Parteos wziął na siebie doprowadzenie drużyny do estetycznego ładu i jej charakteryzację. Połowa poszła w pancerzach zdjętych z obstawy generała, druga połowa robiła za sługusów. Najmniej bawiło to Octaviusa, u którego mechadendrytów dyndały chwosty i koronki. Parteos w środowisku zbytku i arystokracji czuł się jak ryba w wodzie. Węgorz oczywiście. Zmyślał nazwiska, rodowody wywiedzione aż z Terry, ustawiał obsługę i pyskował komu trzeba. Zainspirowany jego śmiałą postawą, w miarę swoich możliwości próbował naśladować go Garak. Z tym że pyskował komu popadło.

Lady przygotowywała się podobno do balu. Wiodąca ku jej komnatom studnia grawitacyjna wyniosła kapsułę akolitów wysoko w górę, ku samemu szczytowi Iglicy, wystającemu poza atmosferę planety. Ta to ma wszędzie daleko… Lady, mieszkająca jak przysłowiowa księżniczka we wieży, tak też wyglądała. Śliczna, wiecznie młoda, nadziana, nietykalna, wyczuwalnie wszechpotężna i u władzy. Wisiała w jakiejś uprzęży antygrawitacyjnej. Wyglądało na mega nudę, którą Gryn-Zollern może by chociaż rozruszali, ale mistyczka nie była wystarczająco szurnięta by dopuścić taką myśl do swej wyczuwalnie podsłuchiwanej głowy. Parteos za to się zauroczył. Bianka dbała by nie wybił sobie zębów o podłogę, kiedy jego więzadła szczęki uległy osłabieniu.

Po krótkiej rozmowie lady rozpaliła się gniewem, zaczęła przeklinać na Margarethę i cały jej nadludzki czar prysł (nie na kapłanie). Z konkretów, postanowiła wysłać ludzi na ród Gryn-Zollern, co ciekawe nie opłacała zabójców jak przyzwoici bogacze, tylko wysługiwała się sankcjonitami jak to oficjalna władza. Podobnie jak generał Erpherius. Aud Killian impulsywnie postanowiła pozabijać wszystkich, zgodziła się jedynie by przed śmiercią paru z nich posłużyło akolitom do przesłuchania pod kątem herezji.

Kapitan jej gwardii wyraził gotowość do wymarszu, skłaniając się raczej ku zapewnieniom, że sami załatwią sprawę i mogą wyłapać dla nich poszukiwanych Gryn-Zollernów. Przystawszy na to, akolici udali się zbadać lądowisko z dziennika Dippela.

Wynajęty przez Parteosa prom niósł ich ponad wydmami czarnego piasku, między obsydianowymi ostańcami dawnych wież xenos, w pewnej odległości od przewalającego się zielonawymi falami oceanu o toksycznych wodach.

Port nie był wcale taki mały. Liczył niejedno lądowisko, a kręciło się po nim sporo obsługi. Któryś z jej członków rozpoznał w Parteosie jakiegoś Secundusa, kierując go do Verusa w wieży kapitanatu. W kapłana dziabnęło parę podejrzliwych spojrzeń ze strony drużyny. Wizyta we wieży tylko je nasiliła, gdyż zwany tutaj Secundusem był wyraźnie znany w porcie. On i jego interesy związane z transportem zbiornika z xenosem do kopca. Octavius trzymał podejrzliwość na wodzy, choć nie do końca próbował ją kryć, wyrażając za całą drużynę niedowierzanie i niezrozumienie sytuacji. Padły pytania o brata bliźniaka. Nie padły pytania o magię. Dobrze, bo nie jestem pewna odpowiedzi.

Po krótkim wywiadzie z bardzo widocznie zmutowanym szefem, pozbawiona miotacza Bianka dyskretnie spytała psioniczkę czy ta może go spalić. Niestety, ta postanowiła telepatycznie wyjaśnić jej czego chciała jeszcze poszukać… i całe pomieszczenie skuła warstwa lodu. Tyle jeśli chodzi o dyskretne narady, Sabancie… Mutant wściekł się widząc próbę użycia mocy i zaatakował, obrzygując zieloną breją to co przed sobą. Skończył w płomieniach, wraz z tym co wiedział. Parteos złapał na spytki jego pomocnika, Wrzoda. Samo imię było drogowskazem na stos. Zaryzykowawszy mentalne sądowanie, telepatka przyglądała się myślom towarzyszącym nagrywanemu przesłuchaniu Wrzoda.

Z promu Kasandra, wzmiankowanego przez Dippela, miała miejsce dostawa sześciu skrzyń. Jedna z nich, zawierająca cylinder z zabitym przez akolitów xenosem, została dostarczona do kopca. Reszta popłynęła na jedną z wysp na oceanie. Do tajemniczego Krematorium, prowadzonego przez specjalny odłam adeptus Administratum. Tam, za 6-7 cykli miała odbyć się aukcja tego towaru. Słowami Wrzoda, mieli się na niej pojawić intrygujący „wszyscy”.
Flavia poznała też spośród wspomnień przesłuchiwanego wygląd jego współpracowników oraz obraz Tormentiusa. Krył się wówczas za stalową maską z ledwie zaznaczonymi szczegółami twarzy. Dlaczego. W głowie Flavii rozwidlało się to na drzewo pytań i możliwości.

Drużyna analizowała tymczasem bezskutecznie inny problem. Kim był Parteos. Kim był Parteos z nagrań portowego monitoringu, na oczach wszystkich uczestniczący w odbiorze podejrzanego towaru.

Akolici chcąc przed aukcją udać się na przesłuchanie Gryn-Zollernów, wysłali sankcjonitom wezwanie na miejsce aukcji i do portu.

Nie wiedzieli tylko, czy będzie kogo przesłuchiwać. I że sankcjonici mogli być teraz trochę zajęci…

W górze, na wysokości mogącej wydawać się samym niebem dla powierzchni planety, Desoleum Prime zaczęły nagle rozrywać wybuchy, a eter radiowy rozjazgotał się kakofonią panicznych wywołań.


Sesja pełna niespodzianek i ciekawych zwrotów w relacjach drużynowych. Które to relacje nie miały w zasadzie kiedy się w ogóle wykształcić, no ale trudno. Najpierw na cenzurowanym Sabant, knujący po cichu, potem Parteos, podejrzanie utożsamiany z jakimś Secundusem, potem Flavia, robiąca bałagan (porządek! 😉 ) w porcie, nad czym nie omieszkał zatrzymać się z pełnym rezygnacji komentarzem Octavius 😉 Na tę rozchwianą sytuację wymagającą wyjaśnienia i stwarzającą fajny potencjał fabularny spadła zaś bomba w postaci nagłej rozpierduchy na górze kopca, którą na razie chyba tylko OOC kojarzymy z naszą winą, i pewnie nie unikniemy przerabiania tego teraz na IC. ;/ Podejrzewam że okoliczności znowu nie pozwolą specjalnie wrócić do drużynowych niesnasek. Ale zobaczymy.
Na razie nikt nie wie w ogóle na czym stoimy.

Samo puszczenie bomby na FB. Hm. Z jednej strony dziwne, i nie spotkało się z pozytywnym odbiorem (co do formy! zaznaczam 😉 ) . Ale zobaczmy….
Minusy:
1) „nie graliśmy tak do tej pory”
2) ‎spadła w momencie i tak pewnej dezorientacji, poza sesją
3) ‎taki element szoku lepszy byłby na żywo, bo przez tydzień to ochłoniemy 😉
4) ‎jest produktem bezsennej nocy mg 😉
Plusy:
Ad1) owszem graliśmy, były nam tak przedstawiane miasta, planety, npce, przeciwnicy, okręt inkwizytora, zawsze jest to opatrzone ilustracją, czasem cytatem albo muzyką. Fajnie wychodziło. To jak cutscenka między rozdziałami, w której i tak się nie gra.
Ad2) shit happens! 😉
Ad3) może to i lepiej że ochłoniemy? xD
Ad4) noc jest najlepszym doradcą, jeśli ma być mrocznie 😉
Krótko mówiąc, w kwestii formy, czemu nie.

Muzyka z walki z Magistrem i z podróży promem bardzo mi pasowały do okraszonych nimi scen.

Bardzo fajny opis powierzchni planety. Że też nie można legalnie być badaczem xenos…

Ciekawe ukazanie Magistra, od nowej dla nas strony. Tomasz wspominał, że Bartkowi go żal, widać były plany. To w sumie ciekawa sprawa czemu tak wyszło. Braki w komunikacji? Ze strony postaci wydającej się rozsądną i gracza który zawsze zabiega o dialog? A może celowe działanie pod dramę? Tyle do poznania! Nonsens tej sytuacji stworzył ciekawe możliwości moim zdaniem. 😉

Sprawa Secundusa to z kolei mająca więcej „rąk i nóg” zagadka do rozwiązania. Podoba mi się, że to był akurat on. Nie wnikam tu ooc czy w istocie on czy nie, bo to temat na grę. Chodzi mi o wybór postaci. Akurat ten najbardziej dumny, wysoko urodzony panicz, żarliwy kapłan ordo hereticus, na video jak z mutantami szmugluje xenos w syfiastym porcie. Zacny kontrast, milordzie. 😉

Jestem ciekawa jak to potoczy się dalej. Do czego będzie okazja, a do czego nie. Bo dynamika tylko się zwiększa.

Reklamy

2 myśli na temat “[kampania DH odc.9] lady Aud Killian”

    1. Wat? Pisałam że tak, wymieniłam co, i że nawet forma wrzucenia tamtej sceny na FB spoko, tak że za zgłupienie nie poczuwam się do winy, musiało nastąpić niezależnie 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s