Orient Express wjechał do Domu Pełnego Łotrów

20180226_135443

Do gotowych modułów, przygód i kampanii podchodzę z reguły dość ostrożnie. Z reguły lektura przygotowanych przez autorów gotowych przygód, pozostawia mnie z lekkim uczuciem niedosytu. A to fabułę bym zupełnie inaczej poprowadził, a to nie do końca czuję motywację i działania bohaterów niezależnych, a to znów nie rozumiem z jakiej paki bohaterowie graczy mieli by chcieć się zająć intrygą przygody zamiast poszukać spokojniejszego i lepiej płatnego zajęcia. Prawie za każdym razem przygotowanie takiego scenariusza oznacza dla mnie sporo pracy przy jego przerabianiu. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze kwestie dodatkowych materiałów. Te ostatnie niby nie stanowią o jakości dodatku, bo przecież fun z przygody powinien przede wszystkim wynikać ze świetnej intrygi, ale świetne intrygi to ja sobie sam jestem w stanie przygotować, a jak już mam zamiar wydać hajs na przygodę, to przy otworzeniu paczki chcę westchnąć z zachwytem na widok jakości tego co przyszło. Szczególnie jeżeli hajs jest nie mały. A tym razem był…

20180226_141242

Horror w Orient Ekspresie to jedna z bardziej znanych kampanii do Zewu Cthulhu, jeżeli nie kampanii w ogóle. Jej pierwsza odsłona zgarnęła masę nagród już w roku premiery czyli 1991. Dla polskiego fana jest to o tyle ważny produkt, że został zlokalizowany i wydany w naszym kraju w złotej erze Zewu Cthulhu pod patronatem wydawnictwa MAG. Już wtedy kampania była wydana w formie na polskie (jak i światowe warunki) luksusowej. Ilość dodatków, map, biletów, figurka do wycięcia – na owe czasy to było coś co śmiało można określić jako „WOW”. Mogę to śmiało potwierdzić, bo gdzieś w okolicy początków mojego liceum, w zapadłym słupskim empiku, udało mi się odkryć schowany pod stertą jakiegoś badziewia egzemplarz i nabyć na własność. Swoją drogą patrząc na to jak niebotyczne sumy osiąga dziś on na aukcjach i w FB grupach sprzedaży, to muszę przyznać że doskonale zainwestowałem te 80 zł.

20180226_140932-1.jpg

Dziś dzięki temu mogę w miarę świadomie porównać nowy zakup, który w zeszłym tygodniu dotarł do mnie z niemieckiego sklepu wysyłkowego, z jego dawnym polskim odpowiednikiem. Co prawda nie czytałem jeszcze całości materiału, to jednak już kilka spostrzeżeń nasuwa się po pierwszym przejrzeniu.

N

20180226_141759

Największą i najłatwiejszą do dostrzeżenia różnicą jest wielkie pudło, w którym kampania dotarła do mnie. Stara, polska wersja pakowana była w plastikowy, strunowy woreczek. Cóż pudło robi zdecydowanie lepsze wrażenie. I tu trzeba od razu zaznaczyć – przez te ponad 15 lat jakie dzielą zakup starego i nowego HwOE standardy wydawnicze uległy zasadniczym zmianom. Kolor i ładne grafiki nie są już czymś niezwykłym. To standard, a zmiany pomiędzy 5.5, a 6 i 7 edycją Zewu Cthulhu doskonale to obrazują. Ale wracajmy do samej kampanii. W odróżnieniu od starej wersji, nowa wydana została w kilku odrębnych podręcznikach. Po pierwsze dodano odrębne wprowadzenie do kampanii, cały podręcznik z NPCami i kolejny z hangoutami. Główną część podzielono na trzy oddzielne podręczniki. To już wydało mi się podejrzane, bo samej treści w tych trzech książkach jest znacznie więcej niż w pojedyńczym podręczniku, w którym drzewiej zawarte było wszystko. Otóż okazało się, że autorzy odświeżyli te przygody, dodali kilka nowych, w tym takich, które mogą, ale nie muszą być rozegrane, również takie, które są do rozegrania poza główną linią czasu – w XIX wieku, w średniowieczu, w czasach rzymskich, oraz współcześnie. To bardzo miłe zaskoczenie. Nie wczytałem się jeszcze w treść nowych przygód, ale autorzy twierdzą, że zawarty w kampanii materiał pozwoli na około rok grania, i wpadła mi w oko informacja o dużej śmiertelności wśród badaczy, czyli poziom wyzwania musi być odpowiedni…

20180226_141512

Samych dodatków i gadżetów, aż tak dużo więcej, niż w starej kampanii nie ma. Jest nowa figurka simulakrum, są pocztówki i nowe naklejki. Mapa również jest nowa, a na pewno lepiej wykonana. Bez zmian praktycznie pozostały kopie paszportów z epoki i bilet na pociąg. Dodano również taki uroczy gadżecik jak wykałaczki w pudełku imitującym zapałki, z logiem OE. Wykonano na nowo również mapy wagonów, a na miłym w dotyku pergaminie wykonano pomoce ze zwojami. To wszystko bardzo miłe dodatki, ale chybanajbardziej ucieszyłem się z książeczki imitującej przewodnik turystyczny z początku wieku. Świetny handout dla graczy i pomoc dla MG. Co prawda większość zawartych w nim informacji pewnie można łatwo znaleźć w internecie, niej mniej jednak super, że ktoś o tym pomyślał.

20180226_142110

Po dokonaniu takiego zakupu zawsze do głowy przychodzi myśl, a natężenie i siła jej napastliwości jest zawsze wprost proporcjonalna do ceny jaką się za hobbystyczną zachciankę zapłaciło – czy warto? Czy warto mając na uwadze również to, że jest się właścicielem starszej, polskiej wersji? Jestem prawie pewien, że tak. Mnóstwo świetnych, klimatycznych dodatków, nowe przygody i dodatkowe materiały (NPC!, Handouty!) w oddzielnych książkach, sam pomysł podzielenia przygód na trzy, wygodne podręczniki. to są rzeczy, za które warto zapłacić i każdy rpgowy geek z zacięciem do kolekcjonowania pewnie się ze mną zgodzi. Ale ostateczna wartość tego dodatku zostanie określona w chwili, gdy moja drużyna wsiądzie do pociągu i ruszy w podróż przez Europę lat dwudziestych, w poszukiwaniu starożytnej zakazanej wiedzy, by powstrzymać zaprzedanych kosmicznemu złu kultystów. Za oknem pociągu są widoki na niesamowitą przygodę.

20180226_14140120180226_142042-1

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s