Mój Pyrkon

[Wersja dla tl/dr: barwne spotkania trzeciego stopnia przy okazjonalnie udanej prelce i pięknej pogodzie.]

IMG_20180519_121647.jpg

Wyjazdem na Pyrkon przestałam jarać się zapoznawszy się z jego programem. 😉 Odniosłam wrażenie, że zdominował go obiecująco rozległy blok dla larpowców (do których jednak nie należę), plejada lubianych gości (którzy mnie w większości nie interesują) oraz ciekawie opracowany dział dla dzieci (ale te akurat zostały w domu, bo na razie Gwiezdne Wojny są „stlasne”).

Zagadnień około- i pozaerpegowych było tam stosunkowo niewiele, więc z braku laku zasadziłam się na craftingowe warsztaty tworzenia rzeczy pod cosplay. Na żadne nie udało mi się dostać. Ale trudno. Udało się najważniejsze. Udało się spotkać kilkoro z niewidzianych od lat (w tym nigdy 😀 ) znajomych, poznać nowych, posiedzieć na próżno w kolejkach jak ten Jean Tarrou, przyjrzeć się wspa-nia-łym cosplayerom, zarwać nockę na planszówkach, a nawet nabyć impregnowaną skórę z jednorożca.

IMG_20180520_131156.jpgIMG_20180519_190231.jpg
Na ile mogę się wypowiedzieć w temacie prelekcji, pozostawiły we mnie raczej mieszane uczucia. Te traktujące o błędach translatorskich nie mówiły nic o ich rodzajach i metodach unikania, a jedynie były beką z wyświetlanych na ekranie przykładów potknięć.

Ta o czarownicach zniechęcała głupimi pytaniami retorycznymi o to, czy czarownica faktycznie była zła itp. Nie wiem do kogo je kierowano, ale raczej nie do dzieci, choć takie wrażenie sprawiały. Prowadząca wyraziła obawę czy na sali nie ma maluchów, kiedy na ekranie pojawiła się stara rycina z cycem na wierzchu, ale np wcześniejsza rycina z rwaniem człowieka kleszczami była spoko. Wyszliśmy. Oficjalnie „za szkalowanie świętej inkwizycji” 😀 Ale też dlatego, że była z nami pewna wiedźma, która już najlepiej wie jak było z jej koleżankami po fachu.

W miarę ciekawym był punkt porównujący popkulturowe ujęcie funkcjonalności różnych typów pancerza z ich historycznymi odpowiednikami. Wedle niego, przeszywanica i kolczuga rządzą, a skórki, choć sexi, są za drogie i w ogóle be, no chyba że nosi je Wiedźmin, jemu wolno bo jest ładny (tak twierdzi pan (Zed?) z Lans Macabre, to nie moja opinia, ja tam #teamregis). Mnie się te historyczne „sexi” zbroje skórzane w ogóle nie podobały, takie sztywne brązowe śledzie, fuj.

Ostatnie na co się załapałyśmy, biografia Merlina, również byłą ciekawa, i -przynajmniej dla mnie- odkrywcza. Prowadząca (Pryvian) dołożyła starań, by z bardzo chaotycznych i niejednokrotnie sprzecznych legend złożyć jakiś sensowny ciąg, choć nie stroniła też od dygresji od niego odbiegających. Przy tym jej pogodny i lekki styl połączony z dużą swobodą odpowiadania na pytania, sprawiały wrażenie że naprawdę wie co mówi. Jak twierdziła, jest ogromną fanką arturiany. Dat tru.

Szekspir w Star Warsach wydawał się oparty na ciekawym pomyśle, ale sprowadził się do włączania słuchaczom ulubionych przez prowadzącą scenek z szekspirowskich adaptacji z jakimś brytyjskim komikiem, co w ogóle i w szczególe do SW miało się po prostu nijak. Ciekawostką prelekcji (chyba jedyną) był puszczony w obieg egzemplarz książki, w której ktoś, bodajże Ian Descher(?), „po szekspirowskiemu” przepisał historię Gwiezdnych Wojen. No szacun, gościu. Że też ci się chciało. Kiedyś nabędę.

IMG_20180520_131108.jpg

Ku własnemu zaskoczeniu, załapałam się nawet na H+, jedyny sensowny panel w nurcie transhumanistycznym, na który spodziewałam się takich tłumów, że w ogóle nie zadałam sobie trudu robić rezerwacji (bo Robin Hobb, bo Orson Scott Card, bo Marcin Przybyłek i Michał Cholewa ściągną tłumy). A potem tak po prostu żeśmy weszły, bo na coś tam nie udało się wbić, a tu akurat przechodziłyśmy i drzwi były otwarte i zero kolejki. Wrażenia? Czy ja wiem. Panel dobry, ale – zagadnienie jest już teraz zbyt szerokie, by w tyle osób ciekawie omawiać je w godzinę. Siłą rzeczy musiało się to sprowadzić do paru dosyć luźnych oczywistości i ich komentarzy. Co więcej, miałam wrażenie że prelekcja miała dotyczyć ujęcia przyszłości h+ w literaturze, a niemalże jedyne co do niej nawiązywało, to pytanie na szybko, po sygnale zakończenia, jakie książki nurtu poleciliby goście.

Gdzieś przewinęło mi się jeszcze tworzenie scenariuszy z panią z Quentina, które wypadło chyba całkiem ok, zwłaszcza końcówka, oraz błędy w karcie postaci (nie pamiętam kogo). To drugie było raczej wyłącznie dla osób pragnących rozpocząć przygodę z sesjami PBF, do których trzeba napisać historię postaci. A że każda gra pbf czy osoba autoryzująca postacie ma swoje własne upodobania i prawdopodobnie precyzuje zasady na swoim forum, toteż średni sens takiej prelekcji w ogóle. Na szczęście mieliśmy buty ucieczki.

IMG_20180519_143013.jpg
IMG_20180519_143014.jpg
Podsumowaując, prelekcje albo myląco opisane w programie, albo marnie prowadzone, albo ciekawe lecz powierzchownie traktujące temat, albo dla początkujących, oczywiście z wyjątkami ❤ Jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że na takim coperniconie proporcja ta była odwrotna. Ale to zapewne zależy kto na co trafił. Minusem prelek pyrkonowych był układ z MTG, w którym nie wpuszczano do sali po zapełnieniu miejsc siedzących, co niejednokrotnie skutkowało zamknięciem drzwi przed nosem dosłownie kilkunastu osobom, które mogły stać z tyłu i słuchać. Pewnie obawiali się o ściany sal konferencyjnych. Choć bywało tak, że pod kreską znalazło się aż kilkudziesięciu chętnych.

Skoro już o ścianach, fajnym pomysłem jest oklejenie ich papierem. Zdarzały się naprawdę fajne malowidła i mądrości osób nudzących się w kolejkach. Moim zdaniem fajnie byłoby obfocić je wszystkie, zebrać i wydać, chociażby w jakimś PDFie podsumowującym konwent.

Trochę głupio że konwent był w tym samym czasie co air show. I jakiś festiwal piwa (wut). Może niektórzy chcieliby móc zobaczyć je wszystkie?

Dobre to, że przejazd tramwajami w weekend był dla pyrkonowiczów darmowy. Bardzo fajnie byliśmy skomunikowani względem MTG z Grunwaldem. Raz tylko gdzieś zabłądziliśmy i przyszło wspinać się na bramę, bo szukać drogi naokoło już się nie chciało. Ale pochodzenie zobowiązuje.

Kostiumy były piękne. Kilka załączam. Totalnie zakochałam się w zielonym mechu i Priscilli z Jaskrem. *_* A był jeszcze kolo przebrany za automat do gry w Lego, niestety nie uwieczniłam. I w pewnej chwili pomachała do mnie i Wiedźmy Buka, dostrzegłszy że ją obgadujemy. Creepy 😀
IMG_20180520_140547.jpg

IMG_20180520_141013_1.jpg

Dzięki Devvrze, Iksowi, Yodze, Crazy Witch i naszym Łotrom. ^^
Tylko na Wujcia Nekruska nie zdołałam się załapać, bo akurat ugrzęzłam na prelkach. </3 I na Kazawara! Snif. Ale nie teraz, to następnym razem. 😉

IMG_20180520_143204.jpg

Czekamy na relację Lucyny i Bartka. Zachowaliśmy się jak typowi rpgowcy i po przyjeździe do miasta od razu niefrasobliwie rozdzieliliśmy drużynę.

 

Reklamy

2 myśli na temat “Mój Pyrkon”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s