Smoczy Lans na dwa głosy, cz.9

Jak zachowaliby się odpowiedzialni dorośli, gdyby zostali wtrąceni do więzienia za złapanie na gorącym uczynku, a uczynkiem tym byłoby zabicie kilkunastu strażników? Zapewne czekaliby na postawienie zarzutów, być może wypatrywaliby rozmowy z Verminardem, aby zrozumieć swoje położenie, albo próbowali dyplomatycznymi sposobami dowiedzieć się gdzie trzymani są inni więźniowie z ojcem Edwinem na czele, aby zaplanować dalsze kroki i zwiększyć swoją szansę na przeżycie. Czego by nie zrobili? Pewnie siedząc bez broni i bez zbroi w zamkniętych celach nie wkurzaliby czterech półogrów, a tym bardziej nie atakowaliby ich i nie zdradzali swoich nadzwyczajnych umiejętności… To już jest czepianie się. Ten ogr próbował wyrwać ucho Farinowi. Ktoś musiał zareagować.  No tak…

Yolo znalazł luźną cegłę i wypchnął ją ze ściany, a to oznaczało, że jest za nią (tą ścianą) pusta przestrzeń, więc podwoił swoje wysiłki, ale też podzielił się swoim odkryciem z pozostałymi, a że był podekscytowany, nie zrobił tego wystarczająco dyskretnie, czym oczywiście zwabił strażników. Farin postanowił zadziałać, nie do końca wiadomo jak i co zrobił, poza tym, że próbował zagłuszyć Yolo kopiącego tunel i chwalącego się tym na pół korytarza, i chciał odwrócić od niego uwagę, ale skończyło się na tym, że krasnoludogr zaczął ciągnąć go za ucho, na co zareagowała Elinor i wypaliła napastnikowi jednym ze swoich nowych zaklęć pół twarzy. Swoją drogą, jak to śmiesznie musiało wyglądać, jak dwa przysadziste postacie niemalże wisiały po obu stronach drzwi, gdzie jeden drugiego trzymał przez okno, za ucho… Wyobraźnią tego nie ogarnąłem, a że sam byłem za niski, aby to zobaczyć, muszę wierzyć reszcie na słowo, że to widzieli…

Elfogr przybiegł natychmiast, gdy usłyszał, że jego towarzysz wyje z bólu, od razu zrozumiał, że użyto magii, co bardzo go ucieszyło, bo koniecznie chciał nauczyć się nowych czarów. W tym celu nakazał otwarcie drzwi, a potem magią zmusił Farina, aby przyprowadził Elinor do niego. Krasnolud chwycił wyrwany chwilę wcześniej ze ściany łańcuch i słodkim głosem zażądał, aby magiczka poszła z nim do elfogra. To ciekawe, że postanowił załatwić to w taki sposób. Chciał się popisać? Mógł przecież rzucić to zaklęcie na mnie. Może podejrzewał, że je odeprę. W drugiej celi Kenai szaleńczo ponaglał Yolo, aby ten otworzył drzwi, niestety kenderowi ta sztuka się nie udała, więc o to samo Kenai począł prosić Fizbana – wesołego staruszka, współwięźnia. Wielkiego maga. Gdy już się wydawało, że krasnolud wypchnie Eli z celi, po drugiej stronie korytarza stanął Yolo, złapał się pod boki i zakrzyknął, że to on jest tutaj magiem, a na poparcie swych czynów użył sztuczki i męski głos dobywający się niemalże zewsząd potwierdził, że to faktycznie ten mały kender jest magiem. Zmyłka się udała, wprowadziła zamieszanie i elfogr zwrócił się do Yolo. Ten tylko na to czekał, bo natychmiast skoczył przed siebie, przebiegł między nogami elfogra i swoją niewinną małą piąstką przypieprzył mu między jądra, prosto w fallusa. Przeciwnikowi pociekły łzy, a staruszek-współwięzień-wielki-mag złapał na chwilę kontakt z rzeczywistością i postanowił uczcić ten moment kulą ognia wystrzeloną prosto w ogry, a także całą drużynę. Eksplozja wprowadziła nie lada zamieszanie, które wykorzystali nieliczni – Yolo uciekając z oczu wściekłemu elfogrowi, elfogr rzucając czar usypiający, który ululał Elinor i Farin, który rzucił się na szyję magowi i zaczął go dusić. To rozjuszyło krasnoludogra, który wskoczył na plecy (będącego na plecach elfogra) Farina i w ramach zemsty zaczął wsadzać mu mokry paluch w ucho, a minotaurogr zaszarżował na tę trójkę. Drużyna zareagowała prawidłowo i instynktownie i najpierw się dozbroiła. Silva zabrała pałkę krasnoludogrowi, a Kenai wyciągnął miecz z pochwy elfogra. Walka była trudna, ciosy padały z obu stron, próbowałem dopaść tego czarującego, ale blokowali mnie ogr i minotaurogr, więc atakowałem tę dwójkę wykorzystując, raczej intuicyjnie, moją nową sztuczkę, dzięki której trafiony przeciwnik gdy tylko się poruszał dodatkowo magicznie obrywał. Moje nowe moce coraz bardziej mi się podobały. Elinor spała. Silva początkowo radziła sobie świetnie, ale krasnoludogr w którymś momencie rzucił się na nią i w szale okładał pięściami, aż ta upadła na ziemię. Kenai próbował jej pomóc, ale oberwał maczugą ogra i po ciosie znowu miał kilka metrów do przebycia. Krasnoludogr podniósł nieprzytomną Silvę nad głowę, więc wsadziłem mu sztylet pod pachę. Elinor spała. Farin mocował się z elfogrem i dość długo nie pozwalał mu rzucać czarów, ale w końcu przegrał i przeciwnik wyczarował sobie wielkich rozmiarów kosę, którą miał zamiar pozbawić życia Farina. Nie zdążył. Ubiegł go Kenai i krasnolud padł z ostrzem towarzysza w bebechach i ze słowami wybaczenia na ustach. Yolo po zabiciu krasnoludogra skoczył, aby obudzić Elinor, bo nie chciał, aby straciła taką świetną zabawę. Magiczka postanowiła oddać elfogrowi i rzuciła na niego czar, który wytrącił go z równowagi i wielka, groźna kosa zniknęła. Teraz przyszła kolej na zemstę elfogra, który podszedł do Elinor i uwięził mocnym chwytem. Sytuacja powoli wymykała się spod kontroli, bo w całym tym zamieszaniu nie było jak pomóc umierającym Silvie i Farinowi, ale od czego był Fizban, który znowu złapał krótki kontakt z “bazą” i wstrzymał ogry, ruszył resztę… czy jakoś tak. Skorzystał na tym Kenai, który zabił minotaurogra i ustabilizował Farina. Elinor wyswobodziła się z rąk maga i zaczęła uderzać w niego wszystkim co miała (czyt. jednym czarem ofensywnym). Yolo załatwił wielkoludogra, a potem uratował Silvę (którą wcześniej próbowała zabić uleczyć Elinor, która strasznie niekompetentnie tamowała krwotok). Kenai dobił pozostające przy życiu ogry. Kurz opadł…

Fizban wskazał drużynie gdzie znajdą więźniów po których przyszli, zamroził ścianę w celi, aby łatwiej było ją rozłupać, no i powiedział Elinor, że pasowałoby na nią białe odzienie. No ba, Elinor to we wszystkim ładnie, nawet w tym wiedźmim kapeluszu. Obawiam się, że pan Fizban może się mylić. Czas, najwyższy czy nie, to jedno, ale okoliczności to drugie. Wszystko wskazuje na to, że przesiedzę testy w lochu, ściekach albo pokrzywach. Obawiam się, że powoli staję się… magiem renegatem. Elinor, mag renegat ukrywający się w kanalizacji ze swoimi sztuczkami z kapelusza. Gdzie są teraz wasi bogowie?

Farinowi i Silvie nie można było pomóc, więc Kenai ruszył korytarzami, aby poszukać więźniów, Elinor przeszukiwała ciała ogrów, w zasadzie tylko jedno, bo łudziłam się że znajdę coś co pomoże Silvie, a Yolo ślizgał się na lodzie, który pozostawił Fizban. Łiiiiiii…. Niestety zamiast ojców, Kenai znalazł strażnika, który zszedł na dół i niestety musiał zakończyć jego żywot, aby nie zaalarmował reszty garnizonu. Biedak był niewiele starszy od nas. Po chwili zaczęto nawoływać (martwego już) wojaka i pytać co tam się działo. Yolo znowu skorzystał ze swej nowej sztuczki i udając głos strażnika uspokoił tych na górze, przynajmniej na jakiś czas. Yolo odkrył w sobie talent. Twierdzi, że to przez coś, co zrobił pan Fizban. No więc dalsze lekcje mamy zapewne z głowy, skoro to takie proste. Kenai znalazł celę z Edwinem, ale zamiast ciepłego powitania i wdzięczności za uratowanie, której wszyscy się spodziewaliśmy, (chyba wy…) w końcu nadstawialiśmy za nich karku, otrzymał lakoniczną odpowiedź, iż Edwin jest gwarantem bezpieczeństwa, że nie może wyjść z celi i że generalnie próżny był to trud. Dał jednak Kenaiowi klucz i nakazał powrót do sierocińca. Było tam coś ważnego, co ten klucz otwiera. Ja znalazłem ojca Helbina, ale biedaczek wyglądał jak cień samego siebie, nie mógł nawet stanąć i chyba nie był świadom mojej obecności. Chciałem, aby Kenai mi pomógł, ale ci z góry chyba przejrzeli mój fortel i zeszli na dół sprawdzić co się dzieje z ich towarzyszem. Kenai musiał uciekać, Yolo też. W międzyczasie Elinor ocuciła Farina. Wszyscy rzucili się do ucieczki przez rozwaloną ścianę w celi, Kenai zamknął drzwi od środka, a Yolo wyczarował iluzoryczną ścianę, aby choć trochę spowolnić pościg. Drużyna dotarła na koniec korytarza, do wieży, w której ścianie była spora dziura (jakieś 15 metrów nad ziemią). Przysięgam, że jej tam nie było jeszcze wczoraj!!! Zejście zaskakująco obeszło się bez bolesnych i/lub śmiertelnych upadków i gdyby nie smok obserwujący okolicę to ucieczka byłaby banalna. Niestety trzeba było zejść mu z oczu i jedyną szansą było wejście do kanałów. Smród, ciemność i wysokie stężenie niebezpiecznych gazów wprowadziła drużynę prosto w pułapkę goblinów, ale nie były one w stanie zatrzymać zdeterminowanych zbiegów. Ostatecznie udało się nam wydostać poza mury miasta i gdy tak czekaliśmy na zmrok próbując nie komentować smrodu, jaki nas otaczał, a którego byliśmy źródłem, pojawił się Fizban. Oczywiście w doskonałym stanie i doskonale poinformowany. Poprosił o klucz Edwina, magicznie go rozświetlił, oddał i nie odpowiedział na żadne nasze pytanie. Ot, choćby dlaczego nie powiedział, że istnieje mniej śmierdzący sposób, aby wyjść z miasta… Nie, pan Fizban w mokrej szacie i jego zagadki to naprawdę najmniejszy z naszych problemów. W celi został ojciec Helbin. Yolo twierdzi, że nie mógł nic zrobić, że Helbin był całkowicie bierny i nie reagował. To nie może być prawda, czasem wydawał się nieobecny kiedy o czymś myślał. I od kiedy zna się na tym Yolo, który zwykle spał albo wagarował? Jestem przekonana, że gdyby nas zawołali, moglibyśmy pomóc i razem zdołalibyśmy zabrać stamtąd ojca Helbina. On tam umrze. Czy im wszystkim już tak łatwo wyrokować o czyjejś śmierci?


Lea> Przepraszam że tak późno. Adam się uwinął, a ja zapomniałam dokończyć po tym, jak wczoraj zasnęłam w trakcie pisania. Tak czy siak, pora na małą kłótnię w drużynie i sztuczkę drama splash.

Reklamy

10 myśli na temat “Smoczy Lans na dwa głosy, cz.9”

  1. Wstrzymał ogry ruszył resztę ❤️

    Czuję się dumny mogąc dopisać sobie w ubitych kritach towarzysza z drużyny ^^. A tyle było radości, kiedy ostatni cios ogra zamiast zabić, zostawił mu jeden HP 😀

    Polubienie

  2. Mnie bawi głównie to, że pierwszą ofiarą Elinor prawie została Silva.
    Dzięki za akt łaski ze strony MG 😀
    Epicki dziadzio był super. Drzemka też spoko, przynajmniej się nie narobiłam xD
    Najbardziej mi szkoda, że mój pomysł z liną nie wyszedł. A miało być tak chytrze.
    We wtorek wszyscy komisyjnie ocieramy łezki po utraconych itemkach i do przodu. 😉 Ja przynajmniej wykorzystałam trochę, nawet jeśli tylko trochę, ten fajny bagiennyj grimuar, uznając go za źródło nowej wiedzy przy awansie. Oh well. Ciekawa sytuacja.

    Polubienie

  3. Yolo próbował uratować ojca Helbina z całych sił. Podnosił go, próbował prowadzić, wołał Kenaia i nawet chciał zostać, gdy strażnicy schodzili na dół (i o mało co nie wpadł przez to, że się ociągał). Jeżeli Elinor będzie miała mu za złe, że zostawił go w celi, to dobre serduszko kendera może pęc 😉
    Sama sesja, mimo, że niewiele udało się wykonać, była super. Spodziewałem się zupełnie czego innego, zważywszy na stan posiadania i fakt bycia więźniami. A okazuje się, że jesteśmy zbiegami 🙂
    No i ten znak na kluczu, który Yolo wydaje się jakiś taki znany…

    Polubienie

      1. Od noża w plecy do milczenia w cierpieniu jest kilka rzeczy po drodze, ot, choćby rozmowa między dwójką dobrze znających się postaci naładowana emocjami 🙂

        Polubienie

  4. Faktycznie niektórzy mają pełne prawo być smutnymi po utracie swoich itemków, najbardziej jak sądzę dotyczy to Eli. Strata dwóch ksiąg musi być dla tej postaci wyjątkowo przykra. Pozostali jednak chyba nie mają za czym płakać. W końcu nawet jak utracone itemy były magiczne to niezidentyfikowane, więc tak jakby magiczne nie były.

    Poza tym ogrowi udało się zwędzić pierścionek, więc profit jakiś tam jest. Największym zaś profitem jest klucz do wyjaśnienia największej zagadki naszego dzieciństwa, poznanie sekretu miejsca, do którego nawet Yolo nigdy nie udało się dostać.

    Polubienie

    1. Elinor ma teraz inne zmartwienia niż utrata ekwipunku xD
      Ale jeśli liczysz księgi, to trzy. Trzecia to startowa dla maga „book of lore”, z listem od X i pytaniem Y (też startowy item), na które ona szuka odpowiedzi. Oh well 2.

      Polubione przez 1 osoba

  5. Dziś wymyśliliśmy z Leą jak uzupełnić braki w ekwipunku. Farin, jaką chcesz zbroję? Tylko mi Yolo musi kozik pożyczyć 😉

    Polubienie

  6. fakt faktem, tak blisko smierci Silva jeszcze nke byla. i rozkmina, czy fail na med. daje te porazke czy nie daje… no i wyniki 15 i 16 przy rzucie z disadv. tez bylo niezle 😉 inaczej byloby pewnie po zabawie, heh

    tak, czy inaczej, sesja byla emocjonujaco nieprzewidywalna, w czym dzielnie pomagal mg w roli Fizbana. takich wiecej 😁

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s