[kampania DH odc.19] trzy wraki przy jednym ogniu

Skanowanie sektora nie nastroiło Octaviusa optymistycznie. W przestrzeni roiło się od jednostek ścierających się frakcji. Trudno było jednak ustalić kto jest kim. Kapitan wezwał załogę do siebie na mostek, niestety naradę ubiegł komunikat Ozmandiasza o aktywacji systemów bojowych. Cieszył się, że znowu może służyć Imperium i uważał że to dobra okazja by za nie umrzeć. Pięknie, trafił nam się statek-samobójca. Przydzielono załogę do dział. Oczywiście nie mnie, choć kłamałam mówiłam przecież, że mam doświadczenia z bronią ciężką. Octavius skierował mnie do systemu podtrzymywania życia, żebym… no… stała tam. I w razie niebezpieczeństwa… wyłączyła im tlen. Miało to sens. Nie wezmą nas żywcem.

Sabant dostał uprawnienia i wspomagał kapitana. Bianka i Parteos obsadzili kontrolę dział na obu burtach.
I jak zwykle, ludzie zajęci byli zabijaniem się nawzajem, myśląc że kolejne trupy przybliżały ich do zwycięstwa. Tymczasem masowa śmierć niczego tak nie przybliżała, jak zagrożeń z osnowy. Immaterium biło łaknieniem pochodzącym od niezmierzonej, głównie wrogiej obecności. Czekała na efekty wojny.

Kapitan wypatrywał kryjówki dla okrętu. Myros Kappa miała trzy księżyce. Szturmowały ją okręty spoza układu, dwie floty liczyły po kilkadziesiąt okrętów. Front między planetą a księżycami wydawał się nie do przebycia.

Na ostrzeżenie ze strony Ozmandiasza o skanowaniu statku, Sabant zasymulował brak oznak życia. Zaczęli się kłócić o to czy wyłączyć podtrzymywanie życia, więc wyłączyłam je od razu, bo raczej nie było czasu na wielką naradę. Niestety brak oznak życia, nawet mimo umiejętnej rotacji symulującej bezwładny dryf, wzbudził podejrzliwość. Tylna straż jednej z flot podążyła za Osmandiusem udającym wrak i oddała strzał. Wprawdzie chybiła, ale pocisk trafił dryfujący wrak, spychając go ku akolitom. Nieuniknione zderzenie rozerwało prawą burtę, pozbawiając ją 3 wyrzutni rakiet i 4 wieżyczek laserów.

Widząc rozmiar poczynionego spustoszenia, kontakt nawiązał przeciwnik. Dieter-Schuhr z Pierwszego Regimentu Strzelców Myros Kappa z miejsca chciał znać tożsamość akolitów i przyczyny ich ucieczki. Wstępnie udobruchał go Parteos, podając towarzyszy za najemników którzy chcieli zarobić, a nie wiedzą od kogo. Oczywiście „Imperator prowadzi”. I tak dalej. Słowa te pozornie zadowoliły rozmówcę, ale już po chwili widać było, że tak naprawdę to się wściekł. Był żołnierzem przeciwnej strony.

Ostry ogień zmusił Osmandiusa do odwrotu, jednak nie było czasu na chowanie się między wrakami, więc Octavius zaszarżował kozacko na przeciwnika, zbierając na tarczę kolejne pociski.

Gdzieś w tle przeszedł bez echa komunikat Ozmandiasza, że kolejny strzał ich zniszczy. Parteos raził wroga wszystkim, co jeszcze miał. Rebelianci odpowiedzieli, a w desperackiej próbie uniku Octavius wysadził połowę paliwa. Zgodnie z jego oczekiwaniami, wpłynęło to na zmianę kursu. Choć przeciwnik poważnie oberwał, wysłał za nimi 10 promów desantowych z 83 żołnierzami. Zanim doleciały, Bianka, która zdołała w międzyczasie dotrzeć na działającą burtę, zdjęła aż 8 z nich. 25 żołnierzy wysypało się na pokład Osmandiusa. Przytomny, choć zdesperowany Octavius, kazał Ozmandiaszowi odciąć i podpalić część statku, by się ich pozbyć. Wtedy uprzedził nas o konieczności ewakuacji. Mieliśmy dwa promy, którymi mogliśmy próbować zejść na powierzchnię planety. Poszliśmy z Javierem po Garaka, który był jeszcze na konserwacji w słoju.

Nadlatywał też okręt imperialnej marynarki, do którego Octavius nadał sygnał SOS tłumacząc sytuację. Parteos, zawzięty by unicestwić przeciwnika, dobił statek rebelii, oddając pokazowy strzał odpowiadający na pytanie, po której stronie stoi. W zasadzie jedynym zgrzytem w tej wydawałoby się uspokojonej sytuacji, był zgrzyt w głośniku, z którym Ozmandiasz informował beznamiętnie o nadciągających przeciwnikach. Jednostki desantowe znalazły szeroki na 3m szyb techniczny, którym próbowały dostać się wgłąb statku. U wylotu szybu zasadzili się Octavius z Parteosem. Próbowała się do nich przedostać także siostra Bianka, choć miała przed sobą niełatwy kawał drogi.

Gdy w dół szybu leciały pierwsze strzały, Sabant zabezpieczał na promie słój ładowany przez Javiera. Nadał komunikat o gotowości promu. Pozostało zatkać szyb, pobiec do promu, odlecieć i dać imperialnym go rozwalić, bo i tak był już kompletnie zniszczony. Ale Parteos i Octavius okazali się psychopatycznie mściwi i postanowili sami powystrzelać rebeliantów. To dobra cecha. No dobrze. Rozumieliśmy to, w końcu to był statek Octava, i to dopiero co skradziony zarekwirowany. Każdy na jego miejscu by się zdenerwował. Postanowiliśmy dać mu chwilę. Ale chwila minęła, a postępy notowano wolno, więc przyszedł sygnał, by ich wesprzeć z Javierem. No to poszłam. Sabant zdecydował pilnować Garaka, pewnie obawiał się że narozrabia czy coś, ale weź, to nie Garak stłukł ostatnio swój słój w med-bay’u. W każdym razie Sabant chyba się nudził, bo zaraz mnie dogonił.

Z okrzykiem „za Myros!” resztka małpio zwinnych rebeliantów wyskoczyła z szybu i rzuciła się z bagnetami na załogę. W tym momencie dopadła ich również Bianka, wspierając kapłana mistrzowskim fechtunkiem. Parteos mając przy sobie posiłki zastraszył intruzów, zmuszając trzech do poddania się. Kiedy wraz z Bianką rozprawiali się z ostatnimi, Octavius zaatakował spacyfikowaną trójkę, co skłoniło ich do wznowienia desperackiego zrywu przeciw akolitom. Walczący z kapitanem rebeliantów Parteos urwał przeciwnikowi nogę i ponaglił Sabanta do pośpiechu, bo chciał kogoś odratować i przesłuchać. Tymczasem droga chirurgona i telepatki nie była łatwa. Statek był potrzaskany, przejścia często pozawalane, na wielu obszarach nie działała grawitacja.

Kiedy Octavius Lox zrzucił swego ostatniego przeciwnika do szybu, jeden z zastraszonych przez hierofantę ze złowieszczo ostatecznym, patriotycznym hasłem na ustach, wyciągnął zawleczki z granatów, którymi był opasany.

Przyszliśmy z Javierem i Sabantem w sama porę by pozbierać prawie-trupy, zabrać je na prom i ułożyć w kolejce do słoja. Tak sobie pomyślałam, ale wcale nie było z górki. Po drodze przelatująca metalowa belka trzasnęła telepatką o ścianę. Nie zauważyłam jej. Znowu gapiłam się gdzie nie trzeba.

Kiedy opuszczali statek, po raz ostatni odezwał się Ozmandiasz. Skierował do załogi słowa pożegnania, prawie beznamiętnie pojąwszy, że wielodniowe naprawy, o których konieczności uprzedzał, już nigdy nie będą miały miejsca. Octavius Lox pożegnał wiekowy okręt, którego historii nie zdążył nawet poznać.

Pilotaż promu Valkyria zlecił serwitorowi. Wkrótce dziura w ścianie niemal wyssała załogę na zewnątrz, ale były kapitan w ostatniej chwili zdołał ją załatać. Korzystając z chwili absolutnej wyższości, do akolitów zagadał arogancko kapitan imperialnego okrętu. Nie wydawało się, by słuchał cokolwiek się do niego mówiło, ale w końcu, słysząc o misji inkwizycji, z oporem zgodził się rozmawiać. Obejrzawszy już u siebie glejt, wyznał że poznaje Parteosa – miał tak bowiem wyglądać przywódca buntu. Usłużne tłumaczenia Sabanta, że kolega jest tylko klonem zdrajcy, nie spotkały się ze zrozumieniem. Parteos sam musiał się bronić i wyglądało na to, że jakoś ugłaskał kapitana. Ale przy tym poprzednim też tak wyglądało, zanim ten otworzył ogień…

Kapitan z rezerwą dzielił się informacjami, nieprzekonany do hierofanty. Mówił, że wygląda on jak przywódca rebelii, Walter Kurtz. Osobnik, który doprowadził do światowego buntu. Imperium nałożyło na planetę blokadę transportu, ale Myros z nią walczy. Ponoć miało być rolniczą planetą, ziemiopodobną, nie wymagającą terraformacji, istnym rajem, jednak po odkryciu na niej cennych złóż, zarządca sektora wystąpił do mechanicusów o założenie na niej kuźni. Już dawno było widać dokąd to zmierza, ale i tak dla pewności i pełniejszego obrazu Sabant włamał się gdzieś i zassał wszystkie informacje, a tymczasem Parteos pobił się z Octavem o tamtych unieszkodliwionych trzech przeciwników ze statku. Kapitan bardzo źle na to spojrzał (ale hej, nie widział za to Sabanta kradnącego dane) i powiedział, że to sobie zapamięta. Bo jak on był mały, to Inkwizycja się nie biła między sobą i była lepsza, i nie zatrudniała klonów Kurtza, a trawa na Myros pewnie była zieleńsza i niebo bardziej błękitne.

Sabant tymczasem poznawał całą historię planety. Jej mieszkańcy wywodzili się z ludu uchodźców, których planety były szturmowane przez obcych lub niszczone, zaś oni przesiedlani do nowych światów. Jednym z nich stała się w końcu Myros Kappa, zielony, żyzny raj na ziemi, czy też raczej poza nią. Zarządca postanowił w porozumieniu z mechanicusami zamienić pola w kuźnię, więc mieszkańcy się zbuntowali i próbują chronić swoją planetę. Nie rozumieją, że buntując się, sprowadzą na nią tylko ogień.
Sam Walter Kurtz okazał się podobny do Parteosa nie tylko z facjaty. Idealistyczny, żarliwy, o ogromnej charyzmie, łatwo porywał lud i wiódł go na zatracenie. Ciekawe czemu rebelianci widząc i słysząc Parteosa od razu otworzyli do nas ogień. Nie zastanowili się nawet czy to aby właściwy pomysł strzelać do swojego cudownego szefa.

Kapitan przygotował akolitom kapsułę. Mieli lądować w pobliżu domniemanej kryjówki rebeliantów i ich przywódcy. Był to dobry moment na wylizanie ran. Ponieważ Parteos domagał się całej wiedzy wybranej przez Sabanta z cognitatora, ten pod pretekstem leczenia wszczepił mu cybernetykę pozwalającą na dzielenie się wiedzą cyfrową. Bianka zaraz też się po to zgłosiła, sama ciekawa danych. Ja stwierdziłam, że umiem czytać, więc nie potrzebuję operacji mózgu, ale żeby nie denerwować Sabanta powiedziałam mu tylko że poczytam wydruk, bo nie chcę aby się przemęczył, bo przecież dopiero co wypadł ze słoja wydobrzał  odzyskał nieco sił. Poszłam z Octavem kupić mu piątą rękę, bo zbierał. Był zdziwiony że w ogóle wiem co to. Cóż, chyba nie myśli że na Lux Profundum mieszkają same telepatki? Kiedy wszyscy skończyli już się leczyć i instalować, a Parteos przełknął jajo, jakim było ucyberzenie go na śpiku, pora była obrać kurs.

Reklamy

5 myśli na temat “[kampania DH odc.19] trzy wraki przy jednym ogniu”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s