Smoczy Lans, solo. Cz.14

Droga Koleżanko, Towarzyszko, największa czarodziejko, jaką znałem… Trudno jest sklecić kilka słów, a co dopiero opisać poczucie straty, jakie zagościło w mym sercu po Twojej śmierci. Tyle jest rzeczy, o których chciałem Ci powiedzieć, tyle niezałatwionych spraw, które wydawały się najważniejsze na świecie… dziś już nieważne, powodujące tylko rozpacz i gniew na samego siebie. Za opieszałość, bo dawno mogłem powiedzieć, że uwielbiam spędzać z Tobą każdą chwilę, że cenię sobie Twoje towarzystwo, że lubię Cię najbardziej ze wszystkich osób, które do tej pory poznałem. Za niezliczone dziecinne żarty, których byłaś obiektem. Gdybyś wczoraj zapytała dlaczego ciągle robię Tobie psikusy, odpowiedziałbym jakoś pokrętnie, albo znalazł sposób, aby i z tego zażartować. Dziś, choć wiem, że już za późno i że nigdy sobie tego nie daruje, przeprosiłbym i gdyby mogło to wrócić Tobie życie, to przysiągłbym, że już nigdy, przenigdy nie zrobię Ci przykrości. Gdyby to nie było takie bolesne, gdyby nie dźgało prosto w moje pęknięte serce, to zebrałbym wszelkie moje wspomnienia związane z Tobą i przeżywał je ciągle i ciągle… bez wytchnienia. Nie mogę tego jednak zrobić, bo świadomość, że już nigdy nie zobaczę Twoich śmiejących się oczu, nie usłyszę głosu, nie poczuję ciepłej dłoni na ramieniu, że nie będę już mógł wieczorem przy kominku położyć się na Twoich kolanach i zasnąć słuchając jak opowiadasz o magii, magicznych składnikach i wszelkich magicznych istotach, sprawia, że staje się otępiały, że odechciewa mi się żyć. Czy miałem określony cel w życiu? Skłamałbym, gdybym go dziś wskazał, ale z pewnością byłaś jednym z powodów, że moje życie było cudowne…a teraz Cię nie ma…

Pozwólcie, że tylko pokrótce opiszę co się z nami działo…

Po odpoczynku, gdy Farinowi wreszcie udało się dogadać z przyszłą żoną, drużyna ruszyła do zbrojowni. Farin otworzył drzwi, które wyglądały podobnie do tych, za którymi siedział duch elfa i wszedł do środka i tam, razem z Silvą, przeżyli swoistą próbę, która polegała na tym, że oboje musieli podjąć decyzję czy ważniejsze jest pokonanie wroga za wszelką cenę czy pomoc przyjaciołom. Ciężko stwierdzić które z nich próbę przeszło, ale Silva po jej zakończeniu siedziała na ziemi zanosząc się płaczem. Elinor, Kenai i Yolo niczego nie widzieli, sama wizja trwała dla nich kilka sekund. W zbrojowni, jakżeby inaczej, była zbroja. Każdy wziął co tam chciał, choć Farin (co zrozumiałe) i Yolo (co niezrozumiałe) zdecydowali się nie brać ze sobą nic. Potem nastąpiła seria spotkań z pająko-goblinami, które zaskakująco dobrze się paliły. Wreszcie przyszedł czas na penetrację tunelu, którego nikt tak długo nie penetrował, że pojawiły się tam ściany pajęczyn. Oczywiście Yolo je spalił i oczom drużyny ukazał się zniszczony most. Tandem krasnoludzko-ludzki w składzie Farin-Elinor połączył know-how z magią i most stał się bezpieczniejszy. Na jego końcu czekała zdeprawowana elfka, która chciała siać zniszczenie, chaos i śmierć, więc Farin zażądał od niej poddania pokazując medalion. To rozzłościło byłą kapłankę i rozpoczęła się jatka. Ettercapy i pająki wyłaziły niemalże z każdej dziury, a podpalenie sieci, choć ułatwiło walkę, nie dało wyraźnej przewagi, ale w ostateczności plugawa półelfka-półpajęczyca padła, a ostateczny cios zadał Yolo. Niestety w czasie walki gromada wrogów dopadła Elinor…

Żegnaj przyjaciółko….

Reklamy

3 myśli na temat “Smoczy Lans, solo. Cz.14”

  1. To takie totalnie wzruszające, że nie wiem co napisać O_o Dziękuję za fabularne pożegnanie największej (w końcu 1,8 metra 😀 ) czarodziejki znanej Yolo. Szkoda mi tej relacji, bo nowa postać już nie bardzo będzie miała szansę znać się z drużyną od dzieciństwa. Właśnie siedzę i ją obmyślam, ale sporo zależy od cech, których jeszcze nie znam.
    Co mi się podobało. Podobała mi się możliwość udziału w wizji naszych duchownych. Sama wizja wydała mi się trochę niejasna dla uczestników, sądząc po zaskoczeniu Lucyny, jednak niezależnie od tego jak/czy się udała, uczestnictwo w niej, taka gra-niegra była ciekawym pomysłem.
    Trochę zaskoczyła mnie niechęć pajęczej kapłanki do rozmowy, nakreśliła nam naprędce swoją sytuację, którą zresztą było widać, ale ciekawił mnie jej plan.
    Szacun za pomysł podpalenia pajęczyn. Bartek mówił, że go nie przewidział. Czyli mogło być tylko gorzej 😉
    Blinka była zabawna, choć pewnie nie dla Farina. 😉 Z takim temperamentem mogłaby sama sporo zdziałać, ale kto wie, może i lepiej, że siedzi i czeka?
    Miałam gdzieś fotę jedynki, która mnie dobiła. Dorzucę później.
    Fajna jest konsekwencja, z jaką nasi jaśnie oświeceni brną naprzód w misji nadanej im przez bogów. Mapy, kule, powołania, stare świątynie i wiedza skryta w mroku. Boskie misje to nie mój konik, ale widać, że wybrańcy nie zawracają z wybranej ścieżki.
    Zaskoczyło mnie, że Farin nie przyjął swojego kapłańskiego zestawu. Ciekawe co robi. Miał być potrzebny w konfrontacji z przeklętą.
    Zdążyłam dogadać się z książką Magiusa… ❤

    Polubienie

  2. Śmierć postaci w trakcie długiej kampanii to zawsze coś dużego. Może uśmiercić kampanię, lub wprost przeciwnie wprowadzić ją na nowe tory, nadać pozostałym przy życiu postaciom nowe motywacje. Nie mniej jednak zabijanie bohaterów nie jest łatwe, przynajmniej dla mnie jako mistrza, szczególnie w kampaniach gdzie bohaterowie tworzą zgraną paczkę przyjaciół, i na każdym kroku widać chemię między postaciami. Tym większa jest pokusa by (będąc w końcu wszechpotężnym narratorem opowieści) oszukać przeznaczenie i odsunąć od lubianego bohatera zgubę. Ale nie. Opowieści nawet te heroiczne fantasy, też mają swoje prawa, a w ich treść wpisana jest strata i poczucie zagrożenia w starciu ze złem. Złem przez duże „Z”, które przytłacza swoją potęgą i musi stanowić realną groźbę. Zło się nie waha, zło jest śmiertelne niebezpieczne i walczący z nim bohaterowie muszą mieć tego świadomość. A nic tak dobrze tego nie uświadomi, jak śmierć towarzysza. Dzieciństwo się skończyło.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s