Copernicon okiem białego, heteroseksualnego chłopca gadającego głupoty o erpegie.

Lea już opowiedziała o swoim Coperniconie, więc czas napisać kilka o moim, a był on (jak zawsze) w znacznej części poświęcony grom fabularnym. I tak większość czasu konwentowego spędziłem w bardzo dobrze znanym gmachu Liceum numer 1, gdzie skupiono atrakcje przeznaczone dla fanów gier fabularnych, Było warto? Nauczyłem się czegoś nowego? A może miałem okazję poznać kogoś niezwykłego?

Zaczęliśmy w piątkowe popołudnie od prezentacji Rebela, dotyczącej wydania polskiej wersji 5 edycji DnD. Nie sądzę, żeby było to dla kogokolwiek w polskim fandomie niespodzianką, bo mówiono już o tym od dawna. Dla nas nie było niespodzianką tym bardziej, że dwoje z naszych Łotrów aktywnie uczestniczą w tłumaczeniu. Nie mniej jednak na to spotkanie poszliśmy i trzeba przyznać, że tego nie żałuję. Jesion jest naprawdę niezły w prezentacje, a pytania od publiki były w dużej części bardzo sensowne. Super, że obyło się bez epatowania typowo polsko-fandomowym “apocoizmem”. Dało się wychwycić nawet odrobinę entuzjazmu. Mnie osobiście najbardziej zainteresowały zapowiedzi dotyczące promocji, powrotu RPG do Rebel Timesa i otwarcia portalu dotyczącego DnD. Mając na uwadze wymogi Wizardów dotyczące tłumaczeń (a właściwie braku możliwości tłumazenia) materiałów z Dragona, Adventures League i DnD Beyond, to chyba najlepsza alternatywa dla naszego rynku. Bardzo kibicuję Rebelowi i mam nadzieję, że im się to uda.

Po prezentacji Rebela udało nam się zahaczyć o końcówkę prelekcji dotyczącej rozszerzeń Fate Core. Trochę żałuję, że tylko tyle, bo już z tej końcówki wynikało, że autor na temacie się znał i operował konkretami dotyczącymi praktycznych zastosowań mechaniki. Takie prelekcje lubię.

Za to udało nam się wysłuchać całości prezentacji systemu “Masks – A New Generations”, Beamhita, która była o tyle interesująca, że Beam zamierza ten system przetłumaczyć i możliwe, że opublikować. Dla mnie była to o tyle interesująca prelekcja, że wreszcie miałem okazję pogadać z kimś obeznanym na temat tego jak działają gry oparte na silniku Apocalypse World. Na pewno mnie to zaintrygowało, jeszcze nie czuję się przekonany do tego produktu, ale na pewno będę śledził dalsze działania Beamhita w tym kierunku. Ze swojej strony mogę zasugerować puszczenie w internet nagrania sesji w tym systemie. Mi na pewno pomogło by zrozumieć z czym to się je.

Następnym punkt programu w jakim uczestniczyłem była prelekcja dotycząca seksu i “niegwałcenia graczy”. Wyszliśmy z niej po jakiś 20 minutach. Założenia tej prelekcji, które prowadząca przekazała na samym początku, były tak odległe od naszej wizji RPG, że nie mieliśmy czego tam szukać. Nie wierzę, że każdy przychodzi na sesje z jakąś traumą, nie wierzę, że sesja to sytuacja intymna, gdzie uczestnicy wchodzą sobie do głowy (to ledwie dwa wybrane cytaty). Jestem absolutnie przeciwny takiemu przedstawianiu gier fabularnych. Każdego prowadzącego prelekcje proszę, o spojrzenie na szersze spektrum postaw jakie w hobby się przewijają. Dla mnie RPG to towarzyska i weekendowa zabawa. Nie przychodzimy do stołu z traumami, tylko z przekąskam i okazjonalnym piwem, nie wchodzimy sobie do głowy tylko razem śmieszkujemy i rzucamy kostkami. I mam wrażenie, że osób grających w taki sposób wcale nie jest mało.

Wyjście z tej prelekcji doprowadziło nas do Hipisówki, gdzie już powoli zbierała się ekipa Brodaczy na zapowiedzianą wcześniej integrację. Ekipa zebrała się bardzo zacna i pojawiło się całkiem sporo osób spoza brodatej elity. Uwielbiam takie spotkania – gadanie o RPGach i życiu przy piwie. Było super. Teraz już wiem, że Hipisówka będzie moim stałym przystankiem w Toruniu, bo raz, że atmosfera świetna, dwa muzyka na żywo (kwartert smyczkowy grający Arival on Earth z Transformerów i intro z Gry o Tron!!), a przede wszystkim cytrynówka, co czyni cuda 😀 Wielkie dzięki dla organizatorów spotkania, a przede wszystkim właścicielowi Michałowi Kurasowi. Stary, masz świetny lokal!

Na tym skończył się dzień pierwszy.

W sobotę zaczęliśmy od panelu Porozmawiajmy o DnD. I muszę przyznać, że z jednej strony było to całkiem przyjemne spotkanie. Z drugiej zaś trochę umknął mi jego sens. Mam wrażenie, że warto by było przemyśleć formułę i skupić się albo na wykładzie, albo na rozmowie między fanami, ewentualnie trochę lepiej dobrać pytania dla panelistów. Proponował bym nadać jakiś konkretny kierunek ich rozważanim poprzez bardziej szczegółowe pytania i poprzez to nakierować dyskusję na konkretne zagadnienia. Bawiłem się dobrze, ale wydaje mi się, że można by z tej formuły trochę więcej wyciągnąć.

Po “Porozmawiajmy o DnD” w auli miało się odbyć spotkanie z cyklu “Porozmawiajmy o RPG” Bardzo dobrze wspominam spotkanie z tegorocznego Pyrkonu, gdzie pojawiło się wiele osób i wywiązała się ciekawa dyskusja na temat poszerzania hobby. Niestety tym razem frekwencja nie dopisała, a i sama dyskusja przebiegła co najmniej dziwnie. Dziwne było szczególnie to, że całość rozmowy została mocno zdominowana przez jedną osobę i jej tezy. Mieliśmy rozmawiać o perspektywach związanych z wydaniem nowych, dużych systemów w języku polskim, a ostatecznie broniliśmy sensu wydania tych systemów, bo jedna z uczestniczek przedkładała systemy niszowe nad mainstreamem. I choć wiele osób w bardzo logiczny sposób argumentowało, dlaczego takie systemy są lepsze, w tym konkretnym czasie, dla naszego hobby i dlaczego to właśnie one są wydawane, a i tak dalej dyskutowaliśmy o tym samym, a teza dotycząca mainstreamu i niszy powracała. Dlaczego? Upraszam się o trochę aktywniejszą moderację spotkań, a przy okazji o lepsze zarządzanie spotlightem, bo z tego co pamiętam w tych dyskusjach chodzi o wyciąganie do rozmowy osób, które zwykle milczą, a nie dominowanie jej przez jedną gwiazdę. A przy okazji odnośnie obyczajów. Kiedy siedzimy w kręgu i ktoś w trakcie rozmowy, mową ciała, czy minami wyraża brak szacunku do pozostałych rozmówców, to coś chyba jest bardzo nie tak. Myślałem, że to może tylko moje przewrażliwienie, ale nie, inni uczestnicy też zwrócili uwagę na problemy z powściągnięciem ekspresji u pewnej uczestniczki. Kurde, szanujmy się chociaż w minimalnym stopniu.

Z kolejnych prelekcji wyniosłem spostrzeżenie, że nie jestem zainteresowany ani nadchodzącym wiedźminem (mechanika!), ani 5 edycją Wampira. Nie moja bajka. Za to bardzo dobrze słuchało mi się prelekcji Wolfganga, a następnie Rudiego na temat sandboxów. Praktyczne porady na temat ich konstrukcji i prezentacja, jak naprawdę sandbox działa, to tematy, o których zawsze chętnie posłucham. Bardzo lubię praktyczne porady na prelekcjach, które jestem w stanie wykorzystać przy swoim stole, a bardzo rzadko mi się takie prelekcje trafiają.

Bardzo dobrze oceniam prezentację Adama Waśkiewicza o Dark Heresy. Adam był bardzo dobrze przygotowany, jego prezentacja była bardzo czytelna i dobrze przemyślana. Do tego udało nam się porozmawiać na temat systemu i wymienić się uwagami co do niego. Co ciekawe większość spostrzeżeń nam się pokrywa. W każdym razie miło się słuchało i ciekawie gadało. Duży plus.

Na koniec naszej konwentowej doby zostawiłem warsztaty Wojtka Rzadka odnośnie odczarowywania prowadzenia na szynach. I wiem jedno – w moim wypadku Wojtek niczego nie odczarował, wprost przeciwnie utwierdził mnie w moich przekonaniach. Pomijam już, że cały czas nie mogłem pojąć koncepcji jaka stała za konstrukcją tego spokania, bo seans działań jakie wykonywaliśmy w czasie warsztatów wydawał mi się mocno nielogiczny. Najpierw było tworzenie oderwanych od siebie elementów, żeby z nich wykreować sceny, które potem okazały się drugorzędne, bo tak naprawdę w konstrukcji scenariusza znaczenie miały tylko o postacie i relacje między nimi. To po co w takim razie wymyślać te elementy fabuły, co zajęło dobre ⅓ czasu prelekcji? W każdym razie z Wojtkiem nie mogę się zgodzić co do samej idei, a to co próbował na tych warsztatach przekazać jest absolutnie sprzeczne z moim rozumieniem gier fabularnych. Jeżeli mistrz gry zaczyna tworzenie scenariusza od jego końca, a wszystkie sceny jakie pojawiają się w scenariuszu mają doprowadzić do jedynej możliwej końcowej sceny jaką mistrz zaplanował, to moim zdaniem to przestaje być RPG. Gra fabularna ma dać graczom swobodę decyzji. Realną swobodę, a nie jej pozór. Mistrz powinien kreować świat, a nie głowić się nad sposobem ograniczenia wyboru graczom, tak by nie zepsuli z góry rozpisanego zakończenia. Gdzie miejsce na grę, jeżeli gracze otrzymują rozpisane postacie i bez łamania charakteru bohatera i logiki świata nie mogą postąpić wbrew wcześniej przewidzianemu przez mistrza scenariuszowi? Dla mnie to nie jest RPG. Ostateczny wybór na samym końcu scenariusza, jako jedyny obszar zmiany dla gracza? Dla mnie to za mało. Nie chciałbym mieć takiej władzy nad fabułą jako mistrz gry, bo po prostu bym się zanudził, a jako gracz czułbym się co najmniej oszukany.

Podsumowując, tak to był bardzo udany wypad. Krótki, ale bardzo intensywny. Miło było poznać osobiście osoby spotykane dotychczas tylko w internecie. Może nie nauczyłem się zbyt wiele nowego na temat hobby, ale na pewno utrwaliłem w sobie pewne przekonania, szczególnie w zderzeniu z kilkoma skrajnymi postawami. Zainteresowałem się nowym systemem i może będę miał okazję zobaczyć go w ojczystym języku. Widzę bardzo sprawnie działającą maszynerię jaka ruszyła w tle wydawanego DnD i to napawa wielkim optymizmem. Głęboko wierzę w Adventures League i działania podejmowane przez To ja go tnę i plany Rebela. To wszystko pozwala myśleć o nadchodzącym roku z dużą nadzieją, a to więcej niż przywiozłem ze sobą kiedykolwiek z konwentu 🙂

Reklamy

17 myśli na temat “Copernicon okiem białego, heteroseksualnego chłopca gadającego głupoty o erpegie.”

    1. Wznieśliśmy kilka wspólnych toastów. Pogadałem za to z Twoim kamerzystą (Bartkiem?) o życiu, współpracy z P4 i coachingu przeprowadzanym w nietypowych miejscach xD

      Polubienie

  1. Dzięki za miłe słowo. No i zgadzam się co do „Porozmawiajmy…” – na Pyrkonie było lepsze i tematy zmieniały się dynamicznie. Tutaj jeden temat nudny jak flaki z olejem został zarżnięty, a jego truchło maltretowane jeszcze godzinę. Kijowo jak na panel który trwał 2h…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Niestety czasem trzeba przykręcić komuś mikrofon żeby inni mogli się rozwinąć. W ten sposób nigdy nie wyjdziemy z modelu gwiazdy i szary tłum. Poza tym uważam, że na spotkania powinno się przychodzić również słuchać innych, a nie tylko nawracać.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Ej, na tej prelce o seksie to warto było zostać do końca. Po pierwsze, to szybko się ujawniło, że na sali są znacznie więksi hardkorowcy od samej prowadzącej, co jej na koniec udzielili nagany i wezwali do samokrytyki za umieszczenie takiego tytułu który mógłby sprawić że kogoś informator konwentowy striggeruje. Poza tym była jeszcze dyskusja o karcie X. Ktoś starał się usilnie i zupełnie bez złej woli dowiedzieć jak to konkretnie niby ma działać. Napotykał wyłącznie na reakcje jakie pewnie byłyby gdyby ktoś wierzących pytał jak działa konkretnie ich kult religijny…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie lubię osób, które usiłują ewangelizować, czy ideologizować w ramach hobby. Nie tędy droga. To tworzy nie dla wszystkich zjadliwą otoczkę wokół hobby i zniechęca casuali do fandomu.

      Polubienie

    1. Myślę, że clue wszystkiego jest w doborze konkretnej treści pod konkretną publikę. Na sali byli raczej ludzie, którzy dyskusję na temat tego, która edycja najlepsza mają już za sobą. Oczywiście przy młodszych stażem graczach to najbardziej na miejscu, ale na taki panel z reguły przychodzą osoby o ugruntowanej wiedzy o systemie i (przynajmniej ja tak mam) oczekiwali by trochę trudniejszych zagadnień. Ale to moja perspektywa. Zabierzcie szerszy feedback i sami oceńcie. Nie mniej jednak bardzo bym chciał żeby takie spotkania się odbywały jak najczęściej.

      Polubienie

  3. Każdego komentującego prelekcje proszę o spojrzenie na szersze spektrum postaw jakie w hobby się przewijają. Dla mnie RPG to okazja na przeżycie niesamowitych scen, które niejednokrotnie wciągają mnie do takiego stopnia, że odczuwam emocje mojej postaci. Nie przychodzimy do stołu z okazjonalnym piwem, tylko chęcią zagłębienia się w świat i psychikę postaci. I wiem, że osób grających w ten sposób również wcale nie jest mało.
    Podsumowując: autorze, to że ty gracz w erpegi inaczej, nie znaczy, że absolutnie wszyscy inni grają tak jak ty. Najwyraźniej ta prelekcja nie była przeznaczona dla ciebie. Są ludzie, którzy potrzebują mechanizmów bezpieczeństwa na sesji. Tak trudno to przyjąć do wiadomości?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Autor szanuje odmienne podejście, co prawda nie rozumie go za grosz, ale jest więcej niż świadom ułomności swojej empatii. Ale autor po prostu nie zamierza siedzieć cicho, gdy ktoś autorytatnie wypowiada się na temat hobby używając stwierdzeń takich jak „wszyscy przychodzą na sesję z jakimiś traumami”, albo „sesja to intymne przeżycie, gdzie wchodzimy sobie do głowy”. Autor wie, że może niektórzy tak mają, ale żąda szerszej perspektywy od prowadzącego i spojrzenia poza czubek własnego nosa, odpuszczenie sobie szufladkowania i generalizacji w takich kwestiach. Autor ma głęboko gdzieś co inni robią przy swoich stołach, bo to nie jego stóły są i jego to nie dotyczy, ale wymaga od wystąpień publicznych pewnego poziomu. Szczególnie na imprezach masowych gdzie pojawiają się ludzie spoza zamkniętego fandomu. I na koniec autor zrozumiał, że to prelekcja nie dla niego, nie przeszkadzał w jej prowadzeniu i nie wdał się w czczą dyskusję, żeby prowadzącej nie przeszkadzać. Ale chyba ma prawo do komentarza i krytyki, mimo zupełnie odmiennych przekonań? A może nie ma z jakiegoś powodu, o którym nie wie? Jak to jest?

      Polubione przez 2 ludzi

  4. Śmiechłam przy komentarzu dotyczącego prelekcji o trudnych tematach na sesji (np. : erotyce) . Na każdej sesji, nawet tej najbardziej luźnej i „lolowej” może pojawić się coś co kogoś striggeruje. Jest wiele różnych technik, które powodują, że ludzie czują się na sesjach bezpieczniej i autorka przedstawiła kilka z nich. Nie rozumiem próby dyskredytowania prelekcji, która ma uczyć ludzi wyczulenia na potrzeby innych, empatii i wrażliwości. Zwłaszcza fajnie, że prelekcja odbyła się na bardzo RPGowym konwencie na którym grają często zupełnie obce sobie osoby. Następnym razem proponuję jednak pozostać do końca prelekcji i założyć że nie każdy musi grać tak jak ty i Twoja grupa.

    Polubienie

    1. Odpowiedź na ten komentarz jest identyczna z odpowiedzią na komentarz użytkownika Rokoko. Na potrzeby dalszej dyskusji proszę się z nią zapoznać i do niej odnieść. Pozdrawiam Serdecznie 🙂

      Polubienie

    1. To nie kwestia nowej edycji, tylko naturalnej ewolucji w ramach hobby. Tematy i stylistyka Wampira już jakiś czas temu przestały mnie bawić, a kolejna edycja nie dała mi nic nowego, co mogło by mnie ponownie do tego systemu ponownie zachęcić. Po prostu wyrosłem z WoDa. Albo zdzieciniałem na starość. Zależy jak na to patrzeć 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s